O autorze
Tagi
RSS
wtorek, 16 sierpnia 2011
Zużycie II

Zobaczywszy ten tytuł wpisu poniżej nie mogłam się powstrzymać. To ja się już zużyłam. Termin przydatności do życia powinien jeszcze mieć trochę zapasu. Ale zużyłam się wcześniej. Eksploatacja powyżej norm. No i przestałam działać. Zamknęłam bloga przed światem i piszę tu sobie sama dla siebie w samotności, bo miałam poczucie, że ostatnio mogłabym pisać tylko o tym.

Jak to możliwe, że nie jestem w stanie poradzić sobie z prostymi, życiowymi sprawami. Z codziennością. Odwlekam, zapominam, olewam, odpuszczam. Małe problemy stają się wielkie. Wszystko jest problemem.

Czasem wpadnie jakaś kropla optymizmu, trochę uśmiechu. Jest źle. Nie wiem, nie rozumiem, dlaczego czarne chwile wciąż nie odchodzą. Przecież zawsze odchodziły, wracała energia. Ten cykl został zaburzony.

Nie mam własnego mieszkania, zarabiam o połowę mniej niż przed rozwodem.

Udało się to do czego dążyłam -- Piotr ma wreszcie kompleksową opiekę, jakiś plan, sens, porządek, idzie do przodu i jest po prostu szczęśliwym dzieciakiem.

20:27, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
Pół

Półmetek wolności. Odkąd synek pod opieką nie moją. Czy korzystam? W tym roku nawet nie robiłam sobie obietnic, gdzie pójdę, gdzie się zapiszę, z kim spotkam, co załatwię. Rygoru wyznaczonych godzin mam dość w ciągu roku. Żyję z dnia na dzień. Czasem jest trochę lepiej, a czasem bardzo źle i smutno. Trwam. Czasem płaczę. Nie obwiniam siebie, jak to bywało, że znów nie zrobiłam tego, tamtego, nie wykorzystałam dobrze czasu na pilates, kosmetyczkę, angielski, urządzanie mieszkania, randki, koncerty, imprezy, załatwienie spraw...

Myślę, ile walczyłam i wywalczyłam dla Piotra. Tak wiele. Drążą mnie smutne myśli, ile mnie to kosztowało. Pora zawalczyć o siebie?!!! Nie, nie, litości! tych rad nie słucham.

10:47, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
Turnus -- pochwała

Zaczęłam pisać tydzień temu po moim powrocie, ale omsknął się paluszek i tekst zniknął w niebycie.

Ja byłam tydzień, potem P. został z A. -- kolejnym członkiem w naszej grupie wsparcia dla Piotra P. (nie mylić z grupą wyparcia).

Słyszałam same pochwały o Taironie i sprawdziło się.

Jak zobaczyłam ośrodek w tej dziurze w świętokrzyskim to ziewnęłam ze strachu, że się zanudzę, bo zapomniałam książki do czytania (ha, ha, w robocie to teraz czytam po dwie tygodniowo)

Świetnie zorganizowane zajęcia: logopeda, SI, muzykoterapia, zajęcia grupowe (arteterapia), dwie godziny basenu dziennie (spełnienie marzeń -- polecam!). Codziennie wycieczka. Nazwiedzaliśmy się zamków, jaskiń, prehistorycznych kopalni i parków z dinozaurami :) Po kolacji -- nie ma zmiłuj! -- wieczorne atrakcje: ogniska, śpiewy i gitary, karaoke i szaleństwa na parkiecie (czytaj -- rodzicom też coś się należy). Moje dziecko interesowało się raczej sprzętem dzidżejskim niż tańcami w parze -- kto wie może to jego przyszłość :)

P. spał bez żadnych problemów od pierwszej nocy, a to miernik jego zadowolenia z nowego miejsca. Jadł kanapki (pani, panie Boże, czy to widzisz?!!). Był świetnym kompanem na ognisku. Poprosił nawet o piosenkę: Wsiąść do pociągu byle jakiego.

Nie było czasu na nudę.

Tyle, że lało.

 

Ze 30 autystycznych chłopców -- tak różniących się od siebie. Dwie dziewczynki. Też bardzo różne od siebie.

00:28, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »