O autorze
Tagi
RSS
niedziela, 22 kwietnia 2018
Protest song

Od środy, 18 kwietnia w sejmie trwa kolejny protest rodziców osób niepełnosprawnych (RON). Poprzedni zakończył się podwyższeniem świadczenia pielęgnacyjnego.
Poszliśmy z Piotrem pod sejm. Po szkole, po pracy. Głównie, by wesprzeć Warszawski Strajk Kobiet, który zdecydował się poprzeć protestujących. Taka oto niespodzianka.

Frekwencja jak na zdjęciach.



 Ale dzieje się! Kipi i wrze. Trwają medialne i polityczne wystąpienia. Czasem występy, a nawet wygłupy. Media lepiej, moim zdaniem, odrobiły lekcje z nauk o niepełnosprawności. Pamiętam ich totalną bezradność w 2014, kompletnie nie wiedziano, jak z protestującymi rozmawiać. Pisano, jaki polityk do kogo podszedł, albo minął. Dziś w poważnych miejscach sprawami ON zajmują się zorientowani w temacie dziennikarze. Jest lepiej.

Lekcji nie odrobili politycy. A może tylko mnie się tak zdaje? Może oni mają po prostu swoje stałe strategie? Tak wydać się mogło, słuchając w czwartek o 16.00 Pawła Kubickiego w TokFm. Śmieszno i straszno mi się zrobiło po tym, co pan prezydent, i pan premier naopowiadali. A jak dziś usłyszałam, że Platforma chce szykować dla nas ustawę, to spłakałabym się ze śmiechu, gdybym się nie wkurzyła. Pamiętam rok 2014. Napisał mi się taki tekst, a przy tym artykule miałam okazję współpracować. Deja vu vel Matrix forever? Protestujących wpuściła do sejmu Nowoczesna. W 2014 jeszcze nie istniała.

Wkurzyłam się, bo sprawa mnie, nas dotyczy. Wszyscy zainteresowani – niepełnosprawni, ich bliscy mamy już dość obietnic, powoływania kolejnych stołów, zespołów i komisji, gadania, że trzeba się zastanowić i nad nami pochylić. Nawet ja, szara obywatelka, zwykła polska tylkomatka niepełnosprawnego dzieciątka lat 23 (jego wiek, nie mój – życie przed nim, jakie???), wiem, że od lat rządzącym podtyka się pod nos projekty zmian, rzetelne opracowania dot. naszych (różnorodnych!) potrzeb i mówi im wprost czego chcemy. Tylko brać! A nie biorą. Nie chylą się. Pan prezydent chyba kucnął, jak przyszedł obiecywać protestującym. 

Pan Piotr – jak widać na zdjęciu -- w świetnej formie. Przekupiony lodem na patyku. Wybrał magnum. Białe. Wytrwaliśmy ponad godzinę. Ciekawa była propozycja znajomej, by skrzyknąć się grupą rodziców z autystycznymi pociechami, tymi z niepełnosprawnością intelektualną i innymi sprzężeniami w pakiecie. I hop do sejmu! Choć na kilka godzin. Świadomość autyzmu, tak by wzrosła, że nikt już w Polsce nie nadmuchałby w kwietniu niebieskiego balona. Znacie fundację, która proponuje takim właśnie „najprawdziwszym” autystom pracę, odpoczynek, włączenie w życie społeczne? Unikat na skalę kraju! Może ktoś pomoże znaleźć im nową siedzibę? Gdańsk i okolice. By nie musieli znów słyszeć od sąsiadów, że nie są mile widziani.

Jak by nie kombinować, wszyscy do tego sejmu nie wleziemy. Chociaż….??? Wielu z nas ma kłopoty mieszkaniowe, a budynek spory. Byłoby swojsko. Przecież i tak nasi najbliżsi znajomi to zwykle ludzie z podobnymi zaburzeniami... Nie lubię tych słów o podzieleniu środowiska. Ono jest tak ogromne, że i różnice są naturalne. Począwszy od rodzajów i stopnia niepełnosprawności przez sytuację życiową, materialną, miejsce zamieszkania, wykształcenie, itp. po ewentualne poglądy polityczne. Bo łatwo o nich zapomnieć, gdy pamięta się, że politycy – jak napisano wyżej – lekcji nie odrabiają. Protestujących wsparł Warszawski Strajk Kobiet, czyli... feministki. (Dodam, że nieraz widziałam, jak prawym obywatelkom miękły poglądy, gdy od feministek dostawały pomoc prawną, psychologiczną). Z ich inicjatywy powstał Komitet Społeczny Jesteśmy! Kto chce i może, niech pomaga dziewczynom, na początek w zbieraniu i porządkowaniu postulatów naszego potężnego, zróżnicowanego środowiska ON w jednym miejscu. 

Polecam posłuchać tej wczorajszej rozmowy, z przypomnieniem o wciąż systemowo zapomnianych: opiekunach dorosłych ze świadczeniem 520 zł i opiekunów na tzw. wcześniejszych emeryturach, bez świadczenia (Rafał Bakalarczyk, TokFm wczoraj 12.00)

Nie nazywam środowiska podzielonym, bo jakoś tak mi się zdaje, że gdziekolwiek tkwimy z tym naszym zaburzeniem, to jednak chcemy skutecznego systemu, chcemy całościowego spojrzenia na nasze potrzeby i adekwatnej do nich pomocy: diagnozy, orzekania, rehabilitacji, edukacji, opieki, wsparcia rodzin, pracy, przestrzeni publicznej przystosowanej wszystkich do naszych potrzeb. Włączenia. Wszystkich. Jedynym środowiskiem, jakie znam, które tak jakby samo chce, bez wszystkich jest… no cóż to właśnie, co w tym sejmie siedzi. Oj, wiem, co piszę… Ale oddajmy sprawiedliwość – okupacja okazuje się bardziej skuteczna niż żmudne wydeptywanie legislacyjnych ścieżek. Politycy nagle przebudzeni, jak królewny po otrzymaniu buziaczka. W policzek? Skuteczna, ale w czym właściwie? Czy ciut większa kasa do prywatnych kieszeni naprawdę coś zmienia? Na szczęście janosikowa dobroć pana premiera dostała bana od samych protestujących, którzy forsują finansowe postulaty. Wielkie wam za to dzięki! Podobno pomysł podoba się panu prezesowi? Od kilku dni nie nadążam czytać w mediach o problemach "osób specjalnej troski"... Może niektórzy politycy coś jednak skumali przez te lata. Czy zawsze musi to być opozycja? 

Dostępne świadczenia, te finansowe, już teraz są adresowane właściwie tylko do najbiedniejszych. Strasznie nam liczą te dochody, trzepią jakbyśmy kraść chcieli, na własną rękę. Trzeba zbiednieć do cna, by coś dostać. A nikt biednieć nie chce! Walczymy choć o skrawki normalności. Za grosiwo niewiele można kupić. Walka męczy. Więc nikt nie jest zadowolony. To nasz obecny system, najkrócej mówiąc. Tyle nas i tacy różni, a system oferuje rozwiązania, jakbyśmy byli garstką nieszczęsnych, co w kupie siedzą pod płotem i wszyscy bez nogi.... Dziękuję za wczorajszą rozmowę Monice, tej co do Kaji pisała. Czytając ten wywiad, wiedziałam, że jest nam po drodze.  

W Polsce są setki tysięcy ludzi, którzy mając orzeczenia, dzieci z niepełnosprawnościami po prostu żyją. Jakoś sobie dają radę. Sobie. Jakoś. I są już bardzo zmęczeni, wkurzeni pomijaniem ich w kolejnych rozdaniach. Wystąpieniach. Występach. Cyrkach.

A teraz może jeszcze będziemy sami sobie płacić daniny? 

Zobaczymy. Póki co, znów się o nas mówi. Mówmy i my o sobie, gdzie tylko możemy. 

00:15, szczypta_chili
Link Komentarze (2) »