O autorze
Tagi
RSS
środa, 18 kwietnia 2012
Bohaterzy

P. wyjechany. Gości za to u mnie uroczy czterolatek. Szukaliśmy gier z samochodami, ale mogły być też z czołgami i motocyklami. Znaleźliśmy stronę ze Spidermanem i Supermanem. To dobrze, że są przyjacielami. Na świecie będzie mniej potworów. Jest policja morska, złodziejowa, spidermanowa. Pewnie są i inne. Nie miałam pojęcia.

-- W jakim mówisz języku - zapytałam czterolatka, słysząc niezrozumiałe słowa. -- To nie ja. Tak mówią bohaterzy. Aha. Ściśle tajne.

Usłyszałam też: Ciociu, czy ty wiesz, że trzeba ścierać kurze? O kurde, ciocia odpadła.

Oby bohaterzy zechcieli ścierać kurze, myć okna oraz podłogi. Ale oni w policji. Albo na dachu. Potworów ubywa.

A może Spiderman i Superman wzięliby ciocię do spółki? Damy potworom popalić. Kurze niech ściera kto inny.

21:15, szczypta_chili
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 kwietnia 2012
Inne kraje. Głos historii.

Druga Japonia, Irlandia. Węgry ostatnio -- alternatywy dla Polski.

My "autystyczni" rodzice często wzdychamy, żeby u nas było tak jak w krajach skandynawskich lub choćby w Wielkiej Brytanii -- asystenci, hostele, dostęp do szkół, gdzie nietypowi mają swoje miejsce.

Jak słyszę jedno lub drugie to zaraz krzyczy mi w głowie: Polska to druga Sparta. Jak masz dziecko niepełnosprawne. Jak masz autystyczne. To Sparta! Sparta! Sparta!

Eeeeee, a może nie.... Nie ma co wykrzykiwać takich rzeczy.

W Sparcie felerne dzieci załatwiano szybko. Hop ze skały. Tak niesie głos historii.

A u nas przecież nie. Męczą. (Aż sam zechcesz skoczyć ze skały, rodzicu?)

W sumie chyba dobrze, że skały nie wolno -- rodzice kochają swoje niepełnosprawne dzieci, dbają o nie, jak mogą. Najczęściej. (Jak i w przypadku zdrowych dzieci). I  dzieci (chore) czują, wiedzą. Przecież to ludzie, te dzieci. Na pewno bardziej ludzie niż embriony, które podobno już są ludźmi, choć o tym nie wiedzą.

Ale czemu ich tak męczyć, tych rodziców, dzieci: nie dać opiekuna społecznego, terapii, szkół, hosteli, wyspecjalizowanych ośrodków, psychologa. Nawet rejestru narodzonych-uszkodzonych czy diagnozowanych potem nie ma. Szkoda. Jak zrzucą ze skały, zakopią w ogródku, trzymają w klatce i/lub na psychotropach, uciekną, zwariują, porzucą, ktoś zgwałci to larum medialne się robi. Nie ustawę.

Dlaczego?


Podpisane

Mama Piotra

(nie Madzi)

 

PS

Zmieniają sposób nauczania historii. Nie wiem dokładnie co za zmiany, ale wiem, że bitwy, daty, traktaty, ziemie stracone, odzyskane, poczty królów i generałów to mało. Życie codzienne. Kobiety, mężczyźni, dzieci, domy, co na obiad, gdzie do pracy itp. To bardzo. To ciekawe.  Miewam wrażenie, że czytając o starożytności (co lubię i robię!) wiem o tym, co ciekawe więcej niż z historii najnowszej.

Humanistka

 

17:02, szczypta_chili
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 kwietnia 2012
Nie mam głowy do tytułów

P. już drugi tydzień na przymusowej emigracji.

Pracuję. Sprzątam. W mieszkaniu i w życiu. Spisuję ważne sprawy, które trzeba pozałatwiać. W Święta się wyspałam. Wręcz chorobliwie. Szkoda, że nie można na zapas.

Blogowanie miało dla mnie wiele celów: wypisać się, wygadać, sformułować, przemyśleć, dołączyć do wspólnoty.

Ale zawsze też -- zostawić świadectwo.

Gdyby coś... Na wszelki...

Jest jakiś dziwny czas. Jakieś wielkie "nie wiem".

23:40, szczypta_chili
Link Komentarze (4) »
środa, 11 kwietnia 2012
szklany sufit-szklane ściany-gleba pod nogami

Nie mam weny do pisania. A także czasu. Choć tematy tłuką się po głowie. Czasem aż łeb rozsadza. Zapisuję jedynie to, co mam zrobić, trzeba, muszę zrobić, a ciągle nie zrobione. Bo dobę wymyślono za krótką, a klonowanie nielegalne.A ja jedna. Więc zawalam.

Tłucze mi się pod czaszką ten szklany sufit, szklany sufit od kilku miesięcy.

To określenie wymyślono, by obrazowo opisać sytuację kobiet w biznesie -- idą szczebel po szczeblu, coraz wyżej, aż nagle stop! wyrasta szklany sufit, przez który mogą obserwować "panów prezesów", ale nie do nich dołączyć.

Ale mnie nie idzie o karierę.

Szklany sufit zawisł nade mną i moim synem.

Wiem, że osiągnęłam bardzo dużo (mama-menadżer). Chyba tyle, ile tylko się dało przy naszej polityce społecznej i rodzinnej oraz opiece terapeutycznej dla autystów, czyli w sytuacji, gdy politykę społeczną i rodzinną prowadzisz sobie sam, jak tam ci wyjdzie, a terapię kupujesz za tyle, ile masz, jak już wiesz, gdzie sprzedają.

P. potrzebuje nowych zajęć, budowania bezpiecznej przyszłości. Ja też. I trochę odpoczynku.

Potrzebujemy tego, ale nie można dalej iść. Stoimy pod tym sufitem.

Przez szklane ściany widzę świat, do którego coraz mniej przynależę. Wyskoczę czasem. I wracam do swego pudełka szybciej niż bym chciała. Nie podoba mi się to! Przed ostatnimi wyborami boleśniej niż zwykle dotarło do mnie, że kandydaci i kandydatki nic dla mnie nie mają. Nawet rachitycznej, malutkiej obietniczki. Coraz więcej kampanii społecznych, coraz więcej programów, artykułów o autyzmie, niepełnosprawności w rodzinie w kontekście społecznym -- z czym to się je na co dzień i jak smakuje (może i mam tu swoje ziarenko -- blog, trochę maili...) Ale gdzie to trafia? Do tych, co wiedzą i znają, bo sami tak mają?

Więc tkwimy w naszym szklanym pudełku. A pod nogami twarda gleba, wydeptana od chodzenia i załatwiania, wyszarpywania, wypraszania.

Przypomina mi się ta piosenka, całkiem często cytowana w autystycznych kontekstach:

  http://www.youtube.com/watch?v=4wRIUtyzr04 

Zderzyć się czołowo ze szklanym sufitem? A może podkop?


03:35, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 kwietnia 2012
Mama

Nie rozumieją, co mówi: Mama!

Nie rozumie, co mówią do niego: Mama!

Nie wie, co zrobić: Mama!

Nie chcą mu dać tego, czego on chce: Mama!

Nie chce robić tego, o co go proszą: Mama!

Nowa sytuacja: Mama!

Mija 18.00: Mama!


Mama: pies-przewodnik.

 

10:14, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »