O autorze
Tagi
RSS
sobota, 30 kwietnia 2011
1% dla Piotra

Dziękujemy wszystkim, którzy zdecydowali się przeznaczyć 1% podatku na konto Piotra. 

Dziękuję przyjaciołom, rodzinie, znajomym i nieznajomym. Tym, do których rozesłałam wici i którzy podali dalej. Tym, którzy sami się przypominali i prosili o namiary. Tym, którzy przekazali informację księgowym i szefom :) Organizowali zbiórki. Powiesili apel w widocznym miejscu. Obecnej firmie. Tym, którzy, dostając apel pocztą, postanowili pomóc nieznajomemu chłopcu z autyzmem. Po prostu wszystkim, którzy wypelniając PIT zdecydowali wpisać nazwisko Piotra i KRS Fundacji "Zdążyć z Pomocą", gdzie mamy konto.

Pieniądze trafią na subkonto Piotra dopiero pod koniec roku. Na pewno się przydadzą. Potrzeby rosną -- asystent, programy do komunikacji... Wydatków wciąż mamy wiele.

http://dzieciom.pl/6771



11:05, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 kwietnia 2011
WIELKANOCNE ŻYCZENIA

11:22, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
Laurka cd.

Przy okazji zmian, przełomów, wyjazdów, bo w codziennym życiu, wygrzebując się z jednych spraw i zapadając w kolejne, zapominam o tym -- wielkie podziękowania dla wszystkich innych, którzy zajmują się i zajmowali się Piotrem przez tyle lat, pracowali z nim, byli cierpliwi (autyzm wymaga cierpliwości, konsekwencji i żelaznych nerwów), serdeczni, zaangażowani.

Naprawdę mamy szczęście do ludzi, a może to nie tylko szczęście :)

Po pierwsze:

Małgosia -- anioł blondwłosy, podszyty "diabełkiem", która zostaje na posterunku, terapeutka, która konsekwentnie realizuje PLAN i mnie też mobilizuje.

Inni, którzy są, byli, nadal są duchem z nami, pamiętamy o nich:

Krzysztof, Marian i cała grupa,

Kasia (zapraszamy na: http://www.cichosza.com), Darek, co odblokował mówienie, pięć cudownych Agnieszek -- w tym pierwsza terapeutka ABA, diagnozowała i "rozbudziła" Piotrka,  Karolina, Ania, Ania z kręconymi włosami, moja przyjaciółka -- w niej zakochują się wszyscy, Piotrek też, więc dzięki niej nauczył się mówić "woda" i zjadł pierwszego pomidora na zimno :)

panie Magda i Iwona, pani doktor niebylejaka (za Ekko) -- od 8 lat z nami, pan doktor pediatra, staż podobny, inni lekarze, pani Marzena -- pierwsza terapeutka Piotra

najwspanialsi wychowawcy świata: Ewa, Michał, Małgosia, najwspanialsi nauczyciele w superszkole, lista imion conajmniej kilkunastu

Ewa (SI), Kasia (masaże), Leon (pies), Kasia i Tymek (koń), wielu innych, którzy pracowali z Piotrem, choćby przez krótki czas, np. na turnusach, którzy go diagnozowali i dawali zalecenia. Woluntariuszki: Asia, Magda, Justyna.

To conajmniej kilkadziesiąt osób. A może i setka z górką.

Dzięki nim wystraszone, autystyczne "zwierzątko", które gryzło po rękach, wyło, buczało, chowało się w szafie, waliło głową w ścianę albo pięścią w głowę jest dziś pogodnym, radosnym, coraz bardziej samodzielnym nastolatkiem, uwielbia się uczyć, buduje swoją tożsamość coraz bardziej świadomie.

Dziękuję za pracę, wsparcie, rady, za słuchanie i rozmowy, za bycie razem.

Uff, ale nasłodziłam, ale trudno inaczej... no i święta idą, baby wielkanocne i mazurki, słodkie są, nafaszerowane bakaliami, więc niech skapnie trochę cukru na ten blog, ostatnio gorzkawy.

Aha, dopisuję jeszcze, że w związku z dalszą ekspansją imion będzie przybywać :))) Już przybywa.

10:30, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
Laurka dla Olgi

Olga, która była z nami od października jedzie w świat -- uczyć się, pracować z niepełnosprawnymi, potrzebującymi, rozwijać, poznawać...

Przez te kilka miesięcy dokonała cudu i spełniała moje marzenia o tym, by Piotr wychodził poza bezpieczne, znane mu miejsca: dom, szkoła, itp., żeby odklejał się od spódnicy mamusi (straszne jest takie wzajemne uzależnienie, drżę widząc obrazki przyklejenia matki i niepełnosprawnego dziecka -- obojga w starszym już wieku..., nie było pomocy, nie było wsparcia, a przecież każde dziecko musi uczyć się samodzielności na swoją miarę)


Był czas by Piotr ruszał w świat, by miał nowych znajomych, także sprawnych i neurotypowych. Olga od razu zaprowadziła go na zajęcia grupy integracyjnej, którą współtworzyła. Dzięki niej wyjechał na ferie  w magiczne, wspaniałe miejsce bez mamy i wrócił zaczarowany. (Oba te miejsca i ludzie zostają :)

Dwa razy w tygodniu zawoziła go na zajęcia, a przy okazji zabrała na obiad (nie raz wegetariański, bo po drodze, a dla dawnego mięsożercy Piotrka -- świetna okazja do przełamywania nawyków, ostatnio nawet chętniej je warzywa niż mięso), do biblioteki, na kawę z koleżanką, na spacer,  w jakieś miejsce, gdzie akurat miała coś załatwić. Zapraszała go do siebie na integracyjne imprezy (np. pieczenie ciastek czy lepienie pierogów), zabierała do znajomych. Piotr się niesamowicie otworzył.

Dzięki niej, poznaliśmy Tomka i Piotr ma serię wspaniałych zdjęć (wystawa wkrótce -- jest materiał, miejsce, chęć, a dzięki Oldze, poszło ogłoszenie, że szukamy sponsora na konieczne wydatki)

Ciągle słyszałam opowieści, gdzie to dziś byli a to spektakl w domu kultury, a to koncert muzyki czeczeńskiej, a to wystawa. Przedwczoraj dzwonię i słyszę:  jesteśmy w empiku, Piotrek ogląda książkę o street-arcie. Niby zwykłe słowa, ale dzięki nim Piotrek jest nie tylko chorym, autystycznym chłopcem, jest nastolatkiem, który ogląda fajną książkę, jak setki rówieśników. Kilka dni temu wieczorem coś mi wypadło, Olga bez problemu zabrała Piotrka na jakieś przedwielkanocne spotkanie, w czyimś mieszkaniu, wśród "krawaciarzy" i powiedziała potem, że dobrze się bawił, ale nie był w centrum uwagi, nie budził ani sensacji ani konsternacji. I o to chodzi!!!

Dzięki Olga!

Jak wrócisz z wojaży na odległe, zapraszamy znów do nas :) Na herbatę, na kolację, na spacer.

Od Olgi dostaliśmy też niesamowity prezent -- bajkę, napisaną dla nas o nas -- piękną, mądrą, z pointą -- jak w bajce być powinno.

O zjawisku, zwanym Olga -- więcej tutaj:

http://wydawnictwa.ngo.pl/wiadomosci/634931.html

zdjęcie: Tomek Jelski

09:53, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Dziwna sytuacja. Nie wiem, co pisać, co myśleć, mówić, co robić -- chyba wiem... Chyba z tym zawsze miałam najmniejszy problem... Ewidentnie doszliśmy do jakiejś ściany, oby do kolejnych w niej drzwi. W głowie gonitwa myśli dobrych, lepszych i tych pełnych obaw. Obaw wciąż niemało.

Piotrek ma się świetnie i mogłabym tylko spisywać kolejne małe i większe ciut sukcesy. Dzielimy się nimi z tymi, którzy są obok, współtworzą te sukcesy, chcą słuchać, angażują się. Środowisko terapeutyczne działa wzorcowo. Gdy wspomnę, jak było kiedyś, padam na kolana i na mszę bym dała. Ale przecież to moja robota, moje wyniki, jestem "kreativ product manager" :) Na grupę wyparcia nic nie poradzę. Chory musi chcieć się leczyć.

Mam wrażenie, że właściwie wszystko już napisałam.

Opisałam zmagania o to, by Piotr dostał to, czego mu trzeba, wspominałam o naszej osobistej sytuacji, dowalałam systemowi,  w którym znikąd pomocy, napomknęłam coś i o mnie. No i nagle urwało mi się -- co pomyślę o jakimś wpisie, to albo już było, albo po co, szkoda energii, albo za dużo brudu (czyt.: nie warto gie ruszać, bo się rozmazuje, niech przyschnie i ulegnie biodegradacji), albo tematy wydają mi się zbyt osobiste, zbyt "moje".

Wracam powolutku na porzuconą ścieżkę moich pasji i chcę (pragnę!) mieć swoje azyle. Autyzm zostaje. Autyzm forever. Ale nie tylko autyzm.

Zmienia się, domyka, naprawia, porządkuje. Sprawa z mieszkaniem -- bardzo tu nie pasuje. Z jasnego nieba niespodziewanie spada kowadło. Mogę tylko wierzyć, że skończy się to lepiej niż wygląda. Na razie -- zgniła bryndza. Szkoda słów, tak, jak szkoda mi mego czasu, który znów tracę na sprawy, w które ktoś mnie wpakował, a wypakować się muszę sama.  Tak, nadal jestem Brudny Harry. Terminator VI ("co cię nie zabije, to cię wzmocni", ble!)

Zawsze o to wkurzam się najbardziej -- jak ktoś beztrosko kradnie mój czas. Unforgiven.

22:22, szczypta_chili
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3