O autorze
Tagi
RSS
piątek, 23 marca 2012
Starcie

Dostaję sms, że P. dziś wymuszający i zmieniamy plany (nie na te wymuszane!). Gdy wracam z pracy okazuje się, że rzeczywiście jest trudno. Ze mną stoczył wojnę o przyniesione przeze mnie parówki, które wg mnie miały być na jutro na śniadanie, a nie do zjedzenia od razu, po kolacji. Powtarzanie w kółko, uderzanie się w głowę, a nawet próby agresji -- zwykle chwytanie za moje nadgarstki, by w twarz wykrzyczeć, że chce czegoś natychmiast.

Przetrzymałam.

Rano oczywiście pamiętał i sobie ugotował.

Wieczorem -- uśmiechnięty aniołek. Mimo, że była z nim nowa dziewczyna na zastępstwie.

Cóż, w naszym domu wciąż odbywają się starcia dwóch silnych osobowości. Jedna z nich ma autyzm i swoiste sposoby na wyrażanie niezadowolenia. Nie jest to potok zdań, którymi P. tłumaczy dlaczego chce coś zrobić albo dlaczego nie chce.

Druga osoba milknie w takich sytuacjach i wyłącza się. To na razie działa. Trzeba tylko wytrzymać przez pewien czas. Autystycznie.

Spory toczą się o komputer, wyjście z domu, danie mu czegoś, sprowadzenie na tę chwilę kogoś, kogo chciałby zobaczyć (podtyka mi wtedy pod nos telefon), o jedzenie (przejadanie się, słodycze). 


Nauka samodzielnego decydowania (p. niżej) nie jest zgodą na dominację. Gdyby mu pozwolić rządziłby niepodzielnie. Ma silny charakter. Osoby autystyczne mają różne charaktery i temperamenty. Jak wszyscy.

Jak prośba jest uzasadniona, wyrażona bez agresji, zgadzam się.

Niestety jeszcze (czasem, często, zależy) wciąż prosi o zgodę na sprawy oczywiste, np. wybór tych, nie innych skarpet. Nie odróżnia. Nie stopniuje.


08:49, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 marca 2012
Na swoim

Nauka samodzielnego planowania czasu przynosi efekty. Także uboczne.

P.  zręcznie podmienił kolejne zajęcia na planie na te, które akurat bardziej by mu się podobały.Wystarczyło, że G. wyszła z pokoju i szur, szur wskoczyły inne obrazki. Plus mina "ale o co chodzi?".

Przez 45 minut P. czekał w ośrodku na rozpoczęcie zajęć, bo chciał być tam, a nie np. na spacerze.

Wynalazł w internecie jakieś ciasto na fotce. Męczył wczoraj i dziś nie zapomniał. Upiekłam. Lubi wbijać jajka, więc wbijał. 

Jest "zadaniowy", wyuczony przez lata terapii z wkładem behawioralnym. Ale coraz lepiej rozumie, że o zadaniach może decydować sam.

Rozumie, że może decydować a nie wymuszać.

Więc kombinuje. Czyli myśli.

 

Nauka samodzielnego planowania czasu ma w założeniu przynieść taki efekt, że kiedyś zajmie się sobą w pożyteczny sposób na kilka godzin i da matce spokój. Co byłoby najbardziej pożyteczne, ważne i pożądane. ;)


23:53, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 marca 2012
Chodzą, chodzą

Chodzą, chodzą różne tematy po głowie, ale nie ma czasu na pisanie. A może te tematy już były?

P. zaniedbany, matka zapracowana (ciekawe, nie dożyję do emerytury?), gotuje, ale nie ma czasu sprzątać, nie ma siły pracować z P. wieczorami wg najnowszych wskazań. Może coś się zmieni z wiosną, a może nie. Zastanawiam się nad kolejną przeprowadzką, a właściwie czekam na wolną chwilę, by móc się zastanowić, co robić.

Chaos,galimatias, kołowrót i mętlik. Lecz duch wiecznie żywy nadal nie umiera :) Wiosna idzie, więc aby do wiosny!

 

Kilka dni temu ucieszył mnie kolejny fajny moment -- po spacerze i zakupach gmerałam w torbie, szukając klucza od chaty, a tu patrzę dziecko już otwiera drzwi, wnosi siaty. Ponadto ostatnio chętnie kładzie się na podłodze i leży -- to nowość, nieco zaskakująca.

12:05, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 marca 2012
Choroba, która przeraża każdego rodzica

Oto tytuł tekstu o autyzmie na Wirtualnej Polsce (dziś, teraz, nr 1) plus zdjęcie dzieciaka jak z Klątwy.

No, to wymyślili...

 

A tekst tu:

http://dzieci.pl/breedingAid,14327439,title,Autyzm-jak-go-rozpoznac,wychowanie_artykul.html?smgputicaid=6e158



 

1 procent dla Piotrka

http://www.dzieciom.pl/1procentopp.html

6771, Piotr Jakub Próchniewicz

http://autystyczni.blox.pl/2012/01/1-czas-start.html





15:05, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 marca 2012
Kurowanie

Choróbsko dręczy mnie od połowy tygodnia. Taki czas. Złapałam wirusa z powietrza. Przełaziłam jakoś z domu do pracy i z powrotem, byle do weekendu. Człowiek ma wdrukowane w łeb, że w weekend odsapnie. A jeszcze wokół powtarzają: wykuruj się w weekend, w weekend się wykurujesz. Sajens fikszyn.

W piątek odbieram P. ze szkoły (no, akurat tak się "szczęśliwie" złożyło) z kupionymi pierogami, bo na myśl o gotowaniu, gdy trzeba się kurować całkiem zasłabłam. Zżera te pierogi, ja też ze dwa, biorę leki, herbatę, odwołuję sobotnie zajęcia, zwalam się do łóżka i dalej nie pamiętam. Pewnie siedział przy kompie. Może była jakaś kolacja.

W sobotę -- 8.03 -- pobudka! Wstaję, robimy śniadanie, biorę leki, piję herbatę, śpię. Wstaję robię mu obiad - makaron ze szpinakiem czy cóś  (12.00), biorę leki, piję herbatę, śpię. Wstaję coś mu robię do żarcia, biorę leki, piję herbatę, śpię. Siedzi przy kompie jak śpię. Modlę się, żeby nie szarpał się o wychodzenie, bo ja w tym stanie nigdzie nie wyjdę. Ok. 15.00 chce iść. Szarpanina. Na szczęście krótka, skutki wieloletniej terapii. Uff. Siedzi przy kompie. Ja w fotelu, lepiej mu, bo ma mnie na oku i możemy "pogadać". Jak śpię to nie mnie nie kontroluje i nie jest mu  z tym dobrze, więc szarpnie mną co jakiś czas. Wieczorem awantura o kurczaka (udka), który się rozmraża na niedzielę, ale gdzie do niedzieli autykowi, który żyje w czasie teraźniejszym. Więc co minuta "kurczak, kurczak". Nie odzywam się. Po 22.00 idziemy spać.

Nie było najgorzej, nie przypominał o zajęciach (bo ja mu nie przypomniałam!, ha, ha), no i siedział przy kompie. Chyba nawet produktywnie, bo rozlegały się jakieś wiwaty i oklaski za wykonane zadania. Trzeba mu było zrobić te obrazki co po czym, ale kurna brakuje już obrazków i pomysłów, co ma robić sam, bo akurat do wymiany sterta gier i innych. Trzeba się tym zająć. Ale czasem, to ja już to wszystko przyznam, pierdolę, nie robię. Nie mam siły.


Niedziela. Pobudka dopiero o 8.50. Walenie się w głowę i skakanie po całym domu. Cóż, wczoraj był trudny dzień -- zachwiana równowaga. Cholerny kurczak już w piekarniku. Przez chwilę leżał na podłodze w kuchni (P., nie kurczak), nie wiem dlaczego. Teraz siedzi obok i patrzy mi na ręce czeka aż zwolni się komputer. Cichutko siedzi.

Ale ja na pewno dzisiaj nigdzie nie polezę. Fikszyn z tym kurowaniem.  

 

 

http://www.dzieciom.pl/1procentopp.html

6771, Piotr Jakub Próchniewicz

http://autystyczni.blox.pl/2012/01/1-czas-start.html



10:18, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2