O autorze
Tagi
RSS
piątek, 27 listopada 2015
Przypomniało się

O takich sytuacjach staram się zapominać. Nie rozpamiętywać. Ale się przypomniało. Na potrzeby tematu.

Ze 3 tygodnie temu. Miejsce akcji -- nasza pizzeria. Ulubiona, oswojona, tania i dobra. W pizzerii gra muzyka. Niewyszukana, ale do dobrej pizzy ujdzie. Przywykliśmy. Nagle słychać drugą muzę, która zagłusza pierwszą. Jakby z każdego głośnika leciało co innego. Coś się popsuło? Łomot nie do wytrzymania.  Zaczynam rozumieć, że źródłem jest sąsiedni stolik. Za wielkimi oparciami wygodnych ław niewidoczny. Na szczęście już kończymy. Wychodzimy, Widzę przy stoliku tata, synek, lat ok. 4-5, i sprzęt. Jakoś tak się stało, że samo mi się zapytało, czy nie pomyśleli, że nie są tu sami, itp.

-- A muzyka w lokalu pani nie przeszkadza?

-- Nie wiem, która jest w lokalu, która nie, bo słyszę obie naraz. I to mi właśnie przeszkadza. A do knajpy nie przychodzi z własną orkiestrą. Pizzę też sobie przynieśliście?

Zwykli ludzie, ten tata taki zwykły, awantury nie było. 

Chciałam zapomnieć od razu, bo tak robię zwykle. Bo zwykle już nie odzywam, omijam. Czasem się wyrwie. Jak wtedy. Ale idę i myślę, że ci ludzie jacyś kompletnie są odrealnieni. Ludzie wokół we własnym świecie żyją. Nie zwracają uwagi na innych.

Słuchawki na uszach, ale muzyka dla wszystkich. Nie zawsze twoja ulubiona. Wgapieni w telefony, smartfony, tablety (i ja też, ja też czasem...). Z racji zmian życiowych od niedawna dużo jeżdżę komunikacją wszelką i wszędzie. Strażnicy drzwi to chyba jakaś sekta. Są zawsze! Pod nogi rzucają sobie plecak, torbę i pilnują drzwi w tramwajach, autobusach, metrze. Ani drgną, gdy jest przystanek. Ktoś w miarę sprawny, nieotyły i spostrzegawczy ominie. Ale są ludzie niesprawni, starsi, z dziećmi na ręku, z wózkami, walizkami, na wózkach. Ktoś z dorosłym autykiem u boku, zestresowany, że jedna sekunda a któreś z nas pójdzie/pojedzie dalej samo. To może być co najmniej połowa ogółu, a Strażnicy drzwi nawet wtedy się nie odsuwają, patrzą jakby zobaczyli Yeti. Pewna zrównoważona i kulturalna osoba mówi mi, że włazi na nich specjalnie... Bardzo mnie to rozbawiło. Ach, i jeszcze te królewny dystyngowane wolno wsiadające -- wlezie, stanie na środku, w lewo spojrzy, potem w prawo. Hm, którą stronę pojazdu zaszczycić swoją obecnością, a nią tłum napiera. Mają góra 25 lat, lodowiec szybciej topniał...

Myślę sobie -- uczymy tych naszych autystycznych, by zwracali uwagę na innych, zasad zachowania uczymy, uspołeczniać chcemy, a tu okazuje się, że świat wokół żyje we własnym świecie. Nikt na nikogo nie patrzy.

Piotr coraz lepiej reaguje na to, że ktoś chce przejść, ominąć, wysiąść, rozumie, że jego plecak może przeszkadzać. Coraz lepiej, ale wciąż wolno. Śpieszący się ludzie fukają. Czasem dostaje ochrzan. Piotr znakomicie radzi sobie w miejscach oswojonych: w domu, w szkole, na terapii, u babci. Luz! W przestrzeni publicznej prawdopodobnie autystyczny celebryta nie poradzi sobie sam nigdy. 

Miałam zapomnieć o tej pizzernianej akcji i refleksjach wokół. Ale jednak opowiedziałam znajomym, zapytałam co oni na to, czy ja nie przesadzam. Mówię im, że taki ten współczesny świat pełen indywidualistów, ludzie tacy skupieni na sobie.

A oni mówią z mostu prosto, że to żaden indywidualizm, tylko to zwykłe buractwo jest. Współczesne. 

Może i tak.

***

Do znudzenia będę przypominać, prosić o wsparcie. Przypominać, że można razem, wspólnie, wspólnotowo, otwarcie. Dla siebie i dla innych.

A z buraków to burgery dobre są. Zapewniam. Buraki pieczone też warte spróbowania. I barszczyk, na ostro. Trwało to trochę, ale nawet Piotrek przekonał się do zjadania buraków.

22:30, szczypta_chili
Link Komentarze (4) »
środa, 25 listopada 2015
Życie jest fajne, gwiezdne i szalone

Sprawa klubokawiarni nabiera tempa.

Wróć!

Sprawa Klubokawiarni "Życie jest fajne" pędzi w szalonym tempie. W ostatnich dniach pędzimy  po prostu ponaddźwiękowo. Han Solo z załogą Sokoła Millenium w porównaniu z nami, wypadają tak, jakby po tym kosmosie leźli na piechotę ze swoją misją. Trwają poszukiwania lokalu i zbiórka na pierwsze zakupy, niezbędne opłaty. Szczegółowo o wydatkach na start mówi Ola, prezes fundacji Ergo Sum na podlinkowanym filmiku (Ola jest niesamowita, nie wiem, skąd ta dziewczyna ma taki power, patrzę i uczę się!) Jeszcze więcej szczegółów i newsów, których przybywa każdego dnia na stronie wydarzenia.

Odzew, zainteresowanie całą akcją jest po prostu niesamowite. Ludzie piszą, dzwonią, proponują pomoc wszelaką, bardzo konkretną.  Udostępniają nasze strony. I wpłacają ile kto może też. Dziękuję wszystkim moim znajomym za takie zaangażowanie. Hm, praktycznie nie znam nikogo, kto by nie włączył się choć troszkę... Mamy Sojusz! 

Syn, czyli ten poważny pan na zdjęciu robi medialną karierę. Jego gotowanie oglądają ludzie w całej Polce oraz zagranicą. Przyjaciół w Wielkiej Brytanii (spora grupa!), Holandii i Norwegi ściskam jak najmocniej. Piotr na co dzień jest uśmiechnięty i wesoły. ale podczas kręcenia filmu dostał szczególne zadanie, więc musiał się skupić. Cieszę się, że syn traktuje pracę poważnie. Tak trzeba. Szansę ma wyjątkową.Podobnie jak Ania, Paulina, Bartek, Robert, Tomek, których możecie zobaczyć na wspomnianej stronie na FB.

Autyzm jest niemedialny? Nie żartujcie. Jak pokazuje się autystycznego człowieka, to on ma oczy, nos, usta, ręce, nogi. Zupełnie jak inni ludzie, których w mediach pełno, całe stada. Stada klonów po prostu. Media bardzo nas wspierają: Radio dla Ciebie i bardzo ciepła rozmowa z Olą i Beatą, mamą Tomka, Radio dla Ciebie po raz drugi, gdzie Ola i Mikołaj mówią o blaskach i cieniach przedsięwzięcia. Warto posłuchać tej wypowiedzi (Radio Kolor), w której autyzm nazwany jest wrażliwością. Kurier Warszawski -- 11 minuta 11 sekunda. Pisało Metro. I Poradnik autystyczny. Napisał o nas Dzielny Franek (a raczej jego mama Fantastyczna Agnieszka) oraz Ojciec Karmiący, który tak sterował, że wylądował z tekstem na jedynce gazeta.pl oraz na Fochu

Już jutro, pojutrze pewnie kolejne emisje, publikacje. Trwają rozmowy, co, jak, kiedy pokazać. Trzymaj się Piotrek, rycerzu Jedi! Nie wiadomo, gdzie jeszcze dotrze twoja sława! I sława całej załogi. Moc jest z Wami! 

Autystom oczy nie świecą na zielono (może dlatego niektórzy uważają ich za niemedialnych?). Świecą za to kotom. Koty i inne zwierzaki rządzą kulturą obrazkową. Nie pozostało nam nic innego, jak prosić je o pomoc. By zachęcały (chyba robią to skutecznie) ludzi do  pomagania innym ludziom. Autystycznym. Szczegóły na obrazku :) 

 

Sojusz jest więc mocny! Mamy moc! Brak słów, by dziękować za wszystko, co dobrego dostajemy. Jednego wciąż nie dostaliśmy -- LOKALU! Nie wiadomo dlaczego w rolę czarnych charakterów rodem z Imperium wcielili się urzędnicy, zwłaszcza z dzielnicy Wola i Śródmieście, gdzie najwięcej było poszukiwań i obietnic. Klubokawiarnia ma być otwarta dla wszystkich, organizować spotkania, warsztaty, wydarzenia artystyczne, zapraszając każdego, kto tylko zechce przyjść. Wcale nie gwiezdne wojny o lokal, ale wojny przyziemne i małostkowe. Pomagają: wawalove.pl, na temat, wyborcza. Fundacja wraca do rozmów. Kciuki mają być trzymane! Można wziąć udział w tym wydarzeniu, by lokalowe starania wspierać. 

 I jeszcze jedno:

Klubokawiarnia szuka AMBASADORA. Gwiazdy. Kogoś znanego. Kogoś fajnego. Kto lubi życie. Chętni celebryci niech się zgłaszają bezpośrednio do Fundacji :) Dobrze przygotowani do tej roli.

Sernik? Szarlotka? 

                                                            (fot. Paweł Kadysz)

 

Jak ktoś zechce zrezygnować z batonika czy bombonierki to może wpłacić ich równowartość na: wspieram.to/zyciejestfajne. Jesteśmy na półmetku. 

W grudniu premiera Przebudzenia mocy, czyli Gwiezdnych wojen 7. Chętnie obejrzę. Czekam. Lubię ten kosmiczną opowieść. Całkowicie zmyśloną. 

Na koniec bardzo was proszę -- pamiętajcie, że autystyczni nie żyją w żadnym kosmosie czy innym własnym świecie. Nie wierzcie w kosmitów z autyzmem! Nie wierzcie też, że osoby z jakąkolwiek niepełnosprawnością z definicji do niczego się nie nadają, nie mają marzeń i pasji. Kosmiczne bzdury. 

Uwierzcie, że Klubokawiarnia powstanie i będzie fajnym miejscem. Już niedługo. Jeszcze trochę.  Jak możecie, pomóżcie. A już niedługo zaprosimy na kawę. Podamy dokładny adres. Na razie wiadomo, że Warszawa, planeta Ziemia. 

02:30, szczypta_chili
Link Komentarze (2) »