O autorze
Tagi
RSS
piątek, 25 lutego 2011
Przyjazne państwo

Wczoraj przeczytałam w internecie, że będą urlopy dla wypalonych.

Codziennie zaglądam, ot, tak, od niechcenia, sprawdzam, czy świat istnieje. Taki news to nawet miła odmiana. Bo nie da się już czytać co znów obwieścił światu i wszechświatu pewien pan (i dlaczego robi się z tego newsy, jak to jest pieśń stara, co nie jara) oraz co tam komu spadło, by znów wzrosnąć.

Otóż wypaleni, zagrożeni depresją i już "zdepresjonowani" mają mieć rok urlopu, po tym, jak ich lekarze zbadają i ocenią. Po roku wrócą do roboty, odwieżeni, radośni i pociągną jeszcze parę lat dłużej.

Nie kupuję batoników, zamiast nich czasem kolorową prasę z wyższej i średniej półki. Co i rusz pojawia się artykuł o wypalonych, zeżartych i wypranych przez korporacje. Ich losy są bardzo podobne: nie wiedzą już kim są i po co żyją, wpadają w depresję, idą na psychoterapię, wyjeżdżają do Indii, a po ozdrowieniu chodują kozy w Kotlinie Kłodzkiej lub też zakładają internetowe sklepy z lampami z recyklingu.

Bardzo to wszystko fajne.

Czy jakaś ustawa obejmie wypalonych, co nie mają już pracy, a jeszcze mogliby mieć i płacić podatki?

Skąd wziąć kasę na psychoterapię?

Czy mogłabym pojechać do "Indii" razem z Piotrkiem, czy da się wtedy ozdrowieć? A może powinien jechać z nami asystent.A nawet dwóch.

Kiedy miałabym zorganizować ten sklep i zajmować się nim? Przez ostatnie kilka dni, chyba z okazji dnia depresji, znów mnie wzięło i nie mogłam się pozbierać. Kiedy to się skończy, jak z tym dalej żyć, jessu dziś lepiej, ale to beczka prochu, tykająca bomba, przecież ja praktycznie nie odpoczywam, chyba, że padnę i nie wstaję, jak ostatnio. Znów. Kiedy (za co) odpocząć raz a dobrze?

Dobrze, że chociaż wiem, po co żyję. Bo kim jestem to już nie bardzo.Ale zastanawiam się! To już coś.

Brak pracy i pieniędzy okrutnie dołuje. Zlecenia to za mało. Te wszystkie sukcesy Piotrka i terapie, to także mnóstwo pieniędzy, których nie może zabraknąć.

Jak czytam ogłoszenia: praca w młodym, dynamicznym zespole, wymagana dyspozycyjność plus lista programów, których nie znam, to myślę, że coś mnie tu chyba omija. Czy ja się jeszcze nadaję? Czy mam pisać: "jestem młoda duchem, okresowo nawet całkiem dziarska..."

 

Czyżby kierować się na kozy?


12:37, szczypta_chili
Link Komentarze (7) »
wtorek, 22 lutego 2011
AUKCJE CHARYTATYWNE NA RZECZ PIOTRA

Właśnie ruszyły aukcje charytatywne na rzecz Piotra na allegro.pl


Szczegóły tutaj:

http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=21412223



Serdecznie zapraszam.

Proszę prześlijcie bliskim, znajomym, podajcie dalej.

20:00, szczypta_chili
Link Komentarze (2) »
Biuro

Piotrek wyjechany, może lepi dziś bałwany, gotuje makarony, tańczy, śpiewa i co tam jeszcze.

A jego biuro, tu w miejscu zamieszkania, działa bez zarzutu.

Od dawna widzę, że robię dokładnie to, co prowadząc firmę: jest cel, misja i zadania. Przygotowuję pisma, wysyłam, rozsyłam. Pilnuję terminów. Piszę maile, dzwonię. Odbieram maile i telefony. Rozszerzam kontakty. Organizuję spotkania. Chodzę na spotkania, z synem lub bez. Negocjuję. Relacjonuję. Koordynuję. Analizuję dokumenty. Prowadzę archiwum. Zarządzam budżetem (ha, ha, ha). Organizuję czas wolny. Robię firmowe zakupy. Full wypas. Sekretariat, PR, marketing, redakcja, kreacja, kalkulacja. Wszystko. Nie mówiąc już o gotowaniu obiadów, praniu majtek i odkurzaniu dywanu.

W większości krajów Unii za taką robotę dostaje się pensję, bo to normalna pełnowymiarowa praca jest.

Ja niestety, oprócz tego, muszę jeszcze pracować zarobkowo. Wymiękam.

Normalnie padam na pysk.

Sprawa własnej działalności jest niczym ruchomy cel, którego nie sposób dogonić. Od rana utknęłam w papierach Piotra. Nawet nie poszłam na grupę wsparcia.

Ach, jeszcze wszystkie te sprawy mieszkaniowe, urzędowe, a przecież są jeszcze moje sprawy do załatwienia. Ile to już tygodni czekają na swoją kolej?

Bardzo dziś wrzeszczę w środku, bo nie wyrabiam, a zaraz jeszcze przeprowadzka.

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

UUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

15:51, szczypta_chili
Link Komentarze (1) »
Dary losu

Synek bawi się w najlepsze. Zadzwoniłam tylko 2 razy.

Na koniach jeździ już z 8 lat, więc korzysta. Ponadto kuligi, wieczorne imprezy (prosi dziewczyny do tańca :) Oswoił się z psami, nie wspomniałam, ale nastąpił przełom, samo się stało -- skończyły się histerie, a wyjazd jeszcze to utwierdził. Znalazł i wyjadł schowane słodycze. Stary numer! Ma szósty zmysł, wywęszy gram przetworzonego cukru, dlatego w domu zwykle nic nie ma. Wybaczyli, bo taki jest uroczy...

(Ze słodyczy najbardziej lubię sery, greckie oliwki, sushi, frutti di mare, śledzie i nadziewane chili, ale wczoraj upiekłam śmietankowy sernik na czekoladowym spodzie, przy Piotrze -- ryzykowne, podzieliłam się, ale jeszcze zostało trochę na jutro do kawy... :)

Radzi sobie.Wręcz bryluje. Jakoś się porozumiewa, zdobywa sympatię otoczenia, uczestniczy w zajęciach, pomaga, bawi się.

Jest taki moment, że widzę efekt swoich starań. Stał się widoczny jak Uluru na australijskim stepie.

Bosko!

Piotr dostaje to, czego mu trzeba. Jakieś 4 lata temu, zagubiony, austystyczny chłopiec rzucał się na mnie, gdy wracałam z pracy. Szarpaliśmy się już w przedpokoju. Opiekunka zaraz wychodziła -- wiadomo licznik bije, a chłopiec miał wbudowany zegar i od ok. 17.30 powtarzał w kółko: mama, mama.

Nienawidziłam tej szarpaniny. Byłam zmęczona, marzyłam o ciszy, po conajmniej 8 godzinach w pracy, w rozgardiaszu redakcji, wśród ludzi, ich gadania, mego gadania z nimi. Kalkulacji i walki z konkurencją (moja praca redaktora nie polegała na czytaniu tekstów). Zdecydowałam. Zrezygnowałam z etatu -- Piotrek dostał mamę. Odbierałam go ze szkoły, miałam dla niego czas, stał się znacznie spokojniejszy. Ja zresztą też.

Pod kilku miesiącach roku, szkoła alarmowała: nie można prowadzić lekcji, Piotr -- dawniej wycofany, agresywny, domaga się uwagi, chce, żeby nauczyciele pracowali tylko z nim. Więc rediagnoza, rozpoczął indywidualną terapie ABA. Piotr szedł, jak burza. Pod wpływem nowego terapeuty -- skok w kwestii rozwoju mowy czynnej. Przedwczesna radość, ale z komunikacją na pewno jest coraz lepiej.

Potem okazało się, że za bardzo idziemy w psyche, a tu soma niedomaga. Kifoza,napięcia mięśniowe, bloki, przykurcze, kłopoty z percepcją wzrokową i nie tylko, różnice w sprawności prawej i lewej strony ciała. Dostał więc nowe zajęcia. Terapia ruchowa, terapia kręgosłupa, taktylna, więcej Si. Bardzo pomogły w nauce komunikacji. Dziś rozumie, co to znaczy: "przekręcić łopatkę" :)

Marzyłam o jednym, terapeutycznym oku zawieszonym nad tym wszystkim, ukierunkowującym, wyznaczającym drogi, sama już nie dawałam rady -- od stycznia -- opieka Stowarzyszenia i nadzieje z tym związane. Uff, znów się udało. Czułam, że Piotr potrzebuje wyjścia z ram szkoły, domu, jego energia, chęć do pracy była (jest) niespożyta -- cud, jest grupa integracyjna, ten wyjazd.

Dalej?

Przyszłość. Nauka zawodu. Tu szkoła wyciąga rękę, zanim zdążyłam poprosić.

A jak kiedyś chłopak się zakocha?

A czy ja się jeszcze kiedyś zakocham? Przez ostatnie lata zapomniałam, co ja lubię i czego mi potrzeba. Nie planowałam poświęcenia i życia matki-polki. Nadal nie planuję. W praktyce -- trudno jest to pogodzić. Gdzie jestem ja? Walczę nadal.

A propos Uluru -- lubię film "Priscilla, królowa pustyni". Wcale nie jest o trans i homo, jest o "innych" i przełamywaniu granic.

W ogóle lubię filmy :))) I chodzić do kina.

00:15, szczypta_chili
Link Komentarze (5) »
czwartek, 17 lutego 2011
PIT 2010

Gdzie ściągnąć program do wypełniania PIT bez wpisanego odgórnie kandydata do 1%?

Pyta Cedosia w komentarzach w poprzednim wpisie i szczerze popieram.

Help, pomocy.

21:54, szczypta_chili
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2