O autorze
Tagi
RSS
sobota, 23 stycznia 2016
Znak

Co jakiś czas trzeba dać znać życia.

Dzięki wpisowi o "Dużych sprawach w małych głowach" statystyki poszły w górę. Trzymam kciuki za drugie wydanie. Wydawcy szukają sponsorów. Formalności dają w kość, ale kciuki nasze wszystkie na pewno pomogą. Pękam z dumy, że mam znajomych, którzy robią takie rzeczy.

Klubokawiarnia Życie jest fajne ma się dobrze -- na pewno widzieliście, słyszeliście, już nie tylko w lokalnych, ale ostatnio także w mainstreamowych mediach (cokolwiek to dzisiaj znaczy). I też -- jak tu nie pęknąć z dumy, że zna się ludzi, którzy robią takie rzeczy! Klubokawiarnia aktualnie szuka ekipy, która zrobiłaby antresolę. Takie są obecne formalne wymogi -- antresola być musi, choć wcześniejszy budżet jej nie przewidywał. Może ktoś coś wie, może i pomoże.

Ojciec Karmiący przymierza się do książki, i najwyższy na to czas. Czekamy. Fajnie mieć takiego Ojca wśród znajomych i trzymać kciuki za powodzenie przedsięwzięcia.

Dorota, która opiekuje się dwiema niepełnosprawnymi siostrami zbiera na remont mieszkania na portalu zrzutka.pl. Założę się, że dla większości czytelników 10-20 zł to kwota, którą może wydać bez wyrzeczeń. Byłoby miło. Dorota jest jedną z najdzielniejszych osób, jakie znam. No i, i proszę sama używam słowa, którego wielu z nas, związanych ze środowiskiem ON ma już dość. Nieważne słowa, proszę pomóżcie dziewczynom. Także przez lubiąc ich stronę.

A o tym, co u nas, to może wkrótce. W sumie nic nowego. Piotr kwitnie, tryska radością, cieszy się życiem, ma mnóstwo zajęć. A ja staram się być w miarę dzielna.

20:56, szczypta_chili
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Duże sprawy w małych głowach

Mówi się teraz na świecie tylko o tym.

Tylko pozytywne recenzje. Krótko mówiąc: same zachwyty!

Ariergarda próbuje nadążać i też dorzuci coś od siebie.

Pozytywnie i z zachwytem.

Inaczej się po prostu nie da.

 

Duże sprawy w małych głowach to książka o niepełnosprawności napisana dla dzieci. Aby dzieci poznały prawdę. Dzieci są ciekawe świata i nie mają uprzedzeń. Dlatego właśnie powinny się uczyć i poznawać świat jak najszybciej. Najlepiej taki bez uprzedzeń, stereotypów, lęków. Ech, rozmarzyłam się… Ale świat sam w sobie nie jest idealny. Są w nim także dzieciaki z niepełnosprawnościami, trochę inne, takie, które inaczej odbierają ten nasz niedoskonały świat, inaczej się w nim poruszają, komunikują. Są w naszym świecie i zasługują na miejsce w nim, nie gdzieś na marginesie, z boku, omijane, nierozumiane, wyśmiewane. Są obok, blisko, a nie gdzieś na peryferiach, czy wręcz w kosmosie. Czego to ludzie nie wymyślą, jak nie wiedzą... Niech się więc dowiedzą.

Tekst

W spisie treści cztery rozdziały: autyzm, niepełnosprawność sensoryczna (niewidzenie, nie(do)słyszenie, niepełnosprawność ruchowa – tu znów się wymienia kilka jej najczęstszych przykładów, np. rdzeniowy zanik mięśni czy dziecięce porażenie mózgowe, wreszcie – niepełnosprawność intelektualna. Tekst jest napisany w formie wypowiedzi dzieci. Książkowi: Franek, Ania, Klaudia, Leoś i wielu innych opowiadają o sobie, swojej rodzinie, o tym co robią, jak wygląda ich codzienność, zabawa, szkoła. Mówią też o swoich zaburzeniach, chorobach – skąd się wzięły, na czym polegają (prosty język, rzeczowa wiedza). O leczeniu, rehabilitacji opowiadają, jak o elementach codziennego życia, nie przenoszą się w żaden inny świat, nie lecą w kosmos, by z nich skorzystać. Jest o wózku na którym trzeba siedzieć, o rurce przez którą dostaje się obiad (to nie boli). O badaniu otoskopem i aparatach słuchowych. O tym, że muszą mówić albo pokazywać obrazki, bo nie wiedzieli, że inni ludzie po prostu nie widzą ich myśli (to z rozdziału Autyzm, oczywiście – jak Piotrek był mały miałam nieoparte wrażenie, że on, z tych dźwięków, jakie wydawał, najchętniej stworzyłby jedno słowo, które mówiłoby wszystko, i miałby wtedy spokój). Prostym językiem i rzeczowo autorka wymienia, z jakich pomocy, urządzeń korzystają dzieci z poszczególnymi niepełnosprawnościami. W książce są przykłady obrazków w typie pcs, przykłady języka migowego, makatonu, wkładka ze znakami brajla, czyli alfabetu, którym posługują się niewidomi. Na końcu rozdziałów podane są zestawy ćwiczeń, przybliżających co czuje osoba z danym zaburzeniem. Duże sprawy w małych głowach mają więc wartość poradnika i podręcznika w jednym, do wykorzystania na szkolnych lekcjach.

 

O czuciu i odczuwaniu jest naprawdę sporo. Jeśli ktoś jest omijany, przedrzeźniany, wyśmiewany lub po prostu nierozumiany – nie czuje się komfortowo. Nie pomaga mu współczucie czy nadmierna chęć niesienia pomocy biednemu, nieszczęśliwemu dziecku, gdy, chce się je wyręczać. Oj, niedobrze. Nie tędy droga. Niewidoma dziewczynka bada świat dotykiem, ale nie chce, by ją samą dotykano bez jej zgody i nie rozumie, dlaczego niektórzy ludzie mówią do niej bardzo głośno, jakby miała problem ze słuchem. Dziwne, prawda? A jakie to przykre, gdy cię tak traktują! Ta książka jest po to, by dzieciaki dowiedziały się, jak traktować kolegów i koleżanki z niepełnosprawnościami.

 

W rozdziale o autyzmie czytamy: To tak jakbym był na szczycie góry. Wszyscy mnie widzą, ale nikt nie chce do mnie podejść. Bo z dołu wierzchołek góry wygląda jak mała kropka, ale na górze jest naprawdę dużo miejsca. Zmieścimy się tu wszyscy.

Zmieścimy się, prawda? 

 

Grafika

Każdy rozdział ilustrowała inna osoba. Inna kolorystyka. Wielkość rysunków. A także fonty. Więc rozdziały nie zlewają się w jedno. Jest ciekawie. Różnorodnie.

Ilustracje są proste, oszczędne, ascetyczne nawet, utrzymane w podstawowych kolorach. Więc jest czytelnie, czysto, konsekwentnie. Szata graficzna ściśle współpracująca z tekstem (wizualnie), z tematem (merytorycznie).

Brak pstrokacizny, przebrzydłej słodzizny z książeczek dla dzieci.

KLASA!


I, co już chyba jasne -- nie jest to książka tylko dla dzieci.



Agnieszka Kossowska

Duże sprawy w małych głowach

Ilustracje: Jacek Ambrożewski, Anna Kloza-Rozwadowska, Patricija Bliuj-Słodulska, Szaweł Płóciennik

Opole 2015

 

Strona projektu tutaj.

Agnieszka to mama Franka, autorka jednego z najpopularniejszych blogów rodzicielskich, osoba wyjątkowa, na co najwyraźniej nie ma rady, jeśli poradziła sobie z tym projektem :) Trwało to trochę, różowo nie było, wiadomo – system… Ale jest! Istnieje. Poszła do ludzi. Wielki sukces Agnieszki i całej ekipy, która tworzyła ten projekt.

Książka, zgodnie z założeniami, była dystrybuowana bezpłatnie. Ale od tego sukcesu nakład się już wyczerpał.

Ekipa potrzebuje funduszy na kolejne wydanie.

Sponsorzy, darczyńcy piszcie tutaj: nie trzeba milionów, na druk wystarczy kilka tysięcy. Ziarnko do ziarnka i się zbierze!

02:12, szczypta_chili
Link Dodaj komentarz »