O autorze
Tagi
RSS
niedziela, 31 stycznia 2010
Przekręty z 1%

Tu jest artykuł z "Polityki", który koniecznie trzeba przeczytać:

http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1502335,1,przekrety-z-jednym-procentem.read

Kontrowersyjny, ale i porządnie uargumentowany.

Dobra dziennikarska robota, ale i mocny pocisk w naszym kierunku. Naszym, czyli rodziców, zbierających 1% na terapię dzieciaków.

Czytałam w poczekalni u psychiatry Piotra, czekałam na link, żeby wrzucić to  na bloga.   

fragmenty:

Powołano też Radę Działalności Pożytku Publicznego – organ doradczy ministra polityki społecznej. – Liczyliśmy, że odbędzie się żywa lekcja wychowania obywatelskiego; że rozwiązanie to pobudzi do refleksji nad tym, co jest dobrem publicznym – mówi Jakub Wygnański, współprzewodniczący rady, a zarazem jeden z czołowych orędowników jednoprocentowego rozwiązania.

(...)

Nie myśleliśmy – stwierdza Wygnański ( – że obywatele aż w takiej skali dadzą pieniądze na tego, kto głośniejszy, kto bardziej szarpnie ich emocjami albo na tego, czyje dane wyskoczą w okienku komputerowego programu do rozliczania PIT.

A już na pewno nikt nie przewidywał, że pieniędzmi przeznaczonymi na pożytek publiczny będzie można wesprzeć krewnych i znajomych, że dojdzie do – można powiedzieć – prywatyzacji pożytku publicznego.

Trudno nie zgodzić się np. z zawartym z tekście stwierdzeniem, że zamożniejsi mają też zamożniejszych znajomych. Tylko co z tego, kiedy polityka społeczna nie dostrzega realnych potrzeb rodziców dzieci niepełnosprawnych, niezależnie od ich zamożności. Przykładem nieszczęsne świadczenie pielęgnacyjne dla nikogo -- nie pozwala dorobić/zarabiać, znów daje małą rybkę zamiast wędki.

Więc póki co, proszę o 1% dla Piotra. Poniżej linki z informacjami.  

http://autystyczni.blox.pl/2010/01/1-podatku.html

http://dzieciom.pl/6771

A na stole stos listów do rozesłania, by wzruszać sumienia.

18:26, szczypta_chili
Link Komentarze (10) »
Matka wszechmogąca?

I jeszcze wszechmocna może?

Bardzo wzruszył i poruszył mnie wpis na blogu Cedosi:

http://cedosia.blox.pl/2010/01/wdziecznosci-brak.html

Odważny, choć w sumie -- normalny...

Kochać nie jest łatwo... Byłoby duużo łatwiej, mając przyzwolenie na szczerość, na mówienie o trudnych momentach. To przecież nie wyklucza kochania. Byłoby łatwiej wszystkim matkom. 

W ten sam dzień, kiedy to przeczytałam mój ukochany synek przy porannej toalecie (smarowanie twarzy kremem) chwycił moją rękę w przegubie i zaczął się nią walić w skroń. Bolało jeszcze z godzinę, tj. mnie bolało, nie wiem, czy jego. Ubrał się i pojechał do szkoły.

Czasem boję się go, jego siły, agresji, niewyładowanych (przez niemówienie...) emocji. Żyję z dnia na dzień, by nie zwariować,  ale w takich momentach z lękiem myślę o przyszłości...

Potrafię wyczuwać newralgiczne momenty, ale przecież nie na 100%...     

Od dawna mam ochotę na wpis o macierzyństwie, feminizmie, nierówności, chciałabym wyrzucić z siebie kilka kontrowersyjnych może, ale logicznych opinii.

Trzymam kciuki za Cedosię i jej styl, jej rozsądek, które podziwiam od dawna. I za wszystkie mamy, które są i mamami, i ludźmi, i nie czują przymusu, by komukolwiek udowadniać, że w poświęceniu przebiją samą Matkę Boskę.

 

http://autystyczni.blox.pl/2010/01/1-podatku.html

http://dzieciom.pl/6771

18:08, szczypta_chili
Link Komentarze (3) »
czwartek, 21 stycznia 2010
Świadczenie pielęgnacyjne

Od stycznia 2009 zniesiono kryterium dochodowe na świadczenia pielęgnacyjne na rodziców dzieci niepełnosprawnych.

Trzeba nie pracować i zanieść do Urzędu Gminy:

  • wniosek (wypełnia się na miejscu)
  • zaświadczenie, że nie jest się zarejestrowanym w Urzędzie Pracy
  • akt. urodzenia dziecka
  • orzeczenie o niepełnosprawności

Dla rodzin, gdzie haruje jedno z rodziców, bo drugie nie może ze względu na chorobę dziecka -- na pewno odczuwalny wkład do budżetu.    

Więcej w komentarzach poniżej pod wpisem Jakotako.

Jak ktoś wie coś jeszcze -- niech pisze.

 

http://autystyczni.blox.pl/2010/01/1-podatku.html

http://dzieciom.pl/6771

10:35, szczypta_chili
Link Komentarze (4) »
Odcinek 2 (tragikomedii)

Kiedyś zrobiłam taki wpis:

http://autystyczni.blox.pl/2009/11/Odcinek-1-tragikomedii.html

Tytuł zakłada kontynuację.

Pomoc społeczna dała mi pieniądze na dofinansowanie do rehabilitacji (poszło), dofinansowanie do opłat mieszkaniowych (na 1 zaległy czynsz) oraz zakup jedzenia (!!!). Zakupiłam.

Poszłam do Urzędu Pracy. Przeczekałam kilka godzin (wchodząc, wychodząc), po czym dowiedziałam się, że wypełniłam druk na nieodpowiednim papierze i pani dalej już nie chciała ze mną rozmawiać. A ja musiałam lecieć po Piotra. 

Jako umysł analityczny i logicznie myślący (taka podobno jestem, dowiedziałam się w 2009) wciąż dziwię się światu. Niby instynkt psa Pawłowa działa: gdy idę do urzędu 5x sprawdzam, czy to co napisane jest prawdą i czy prawdą jest to, co zostało mi powiedziane wcześniej. Ale tu instynkt nie zadziałał: wydrukowałam dokument z internetu, nawet w kolorze, bo pomyślałam, że jak dają w internecie, to właśnie po to. Inaczej powinni napisać, że to tylko dla celów informacyjnych czy jakoś tak. 

Zasiłek mi nie przysługuje, bo chyba brak mi 1 czy 2 dni, no i dyscyplinarka (wciąż się nie wierzę...), ale chciałam ubiegać się o pieniądze na założenie działalności gospodarczej. 

Więc chyba znów się tam udam (jak powyciągam z  sądów potrzebne dokumenty). Tylko wtedy chyba oszukam państwo PL, bo przecież jaka tam u mnie gotowość do podjęcia pracy? 3x w tygodniu do 15.00.  A może jednak wziąć świadczenie pielęgnacyjne? (p. komentarze poprzedni wpis)

Zarabiać nie ma kiedy, bo latam po terapiach, lekarzach, tudzież sądach, a tak to przynajmniej ubezpieczenie i 520 zł.

A nad działalnością powoli się zastanowię. Przecież ja teraz teraz kompletnie nie mam głowy ani czasu na pisanie biznesplanu.   

http://autystyczni.blox.pl/2010/01/1-podatku.html

http://dzieciom.pl/6771

10:23, szczypta_chili
Link Komentarze (7) »
środa, 20 stycznia 2010
Jakotako

http://autystyczni.blox.pl/2010/01/1-podatku.html

http://dzieciom.pl/6771

Nic nie piszę, bo jakoś tak byle jak jest ostatnio.

Dwa razy w tygodniu biegam z Piotrem na fizjoterapię. Ćwiczy dzielnie. Ja za to mam pół dnia z głowy, jadąc po niego do szkoły, na zajęcia, do domu. Dodatkowa pani fizjoterapeutka pochorowała się poważnie i musiała zrezygnować. Czasem może wpadnie do nas zrobić Piotrkowi masaż. Byłoby super. Piotr okazał się strasznie usztywniony: ma zablokowane barki (nie może wyprostować rąk), sztywną miednicę, kolana też jak z ołowiu. To powoli puści, ale nie jest już małym dzieckiem, jest coraz mniej elastyczny. Trzeba mu gdzieś te masaże zapewnić, może kilka sesji metody krzyżowo-czaszkowej. Dodatkowa godzina terapii SI staje się koniecznością. Kosztowną niestety. Pan terapeuta chwilowo zaniknął, zmienia lokal. Wieczorami staram się powtarzać znane ćwiczenia, ale nowych nie wprowadzę. Na szczęście Kasia rozluźnia mu dłonie poprzez liczne prace ręczne (artystyczne), a ciało poprzez ćwiczenia relaksacyjne, oddechowe. A to wszystko wpływa na mózg i ma wytwarzać nowe połączenia nerwowe.

Ja nie mogę sobie znaleźć miejsca. Zdecydowanie i bardzo konkretne plany na przyszłość mieszają się z marazmem. Dużo czasu poświęcam zwykłym czynnościom w domu: piorę, gotuję, porządkuję zakamarki.

Coś tam piszę, coś wyceniam, dłubię nad biżuterią, zerkam na maszynę do szycia... Prześladowca nieustająco tropi mnie gdzie może, wierząc, że zarabiam grube tysiące, bo przecież mam doświadczenie i ukrywam te tysiące w skarpecie. A to tylko niestety rozpaczliwe próby zarobienia kilku groszy. Bo doświadczenie można sobie wsadzić wiadomo gdzie, przy mojej niedyspozycyjności. Ta samotność w opiece na Piotrem, w podejmowaniu decyzji, w poszukiwaniu nowych dróg terapii jest chyba najgorsza. Nikt, oprócz mnie nie załatwi też najprostszych, ale upierdliwych spraw. O współudział nie proszę od dawna, obserwowane reakcje wybiły mi to z głowy.  

Spróbujcie się dodzwonić do IMiD, na immunologię, kiedy przyjmowane są zapisy. Chyba tam pójdę.

Mam jeszcze iść do konkretnej przychodni po skierowanie od tamtejszego neurologa, żeby zapisać Piotra na EEG do specjalnej pani doktor, która zna się na mózgach autystycznych i przyjmuje bezpłatnie w takiej  przychodni, co wymaga skierowań tylko z tamtej pierwszej. Bezpłatna służba zdrowia? Kto mi zapłaci za mój czas? Czas to moje życie. Ono kręci sie wokół autyzmu i właśnie rozpaczliwych prób zarobienia paru groszy. A jak chcę złotych, kończy się to zwolnieniem, załamaniem nerwowym i powrotem do punktu wyjścia, czyli powolnym zbieraniem się w garść i zastanawianiem z czego by tu teraz żyć.   

Termin rozprawy w sądzie pracy już znam.

Mam kolejny, nowy zawód: domowa artystka.

A młody właśnie wyskoczył z łóżka i zaczyna tupać jak pijany, afrykański tancerz. Synu, śpij, nie wk.....j! Mam tekst do skończenia!   

23:08, szczypta_chili
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3