Blog > Komentarze do wpisu
Z kroniki codzienności. O życiu.

Już dawno dopadło mnie coś, co przydarza się chyba wszystkim  blogującym rodzicom. W pewnym momencie ma się obawy, co właściwie pisać, jak pisać o własnym dziecku, by nie naruszać jego godności. Po tylu latach pojawia się też klasyczne „zmęczenie materiału”, poczucie, że chyba wszystko już było. Ile razy zaiskrzy mi w głowie chęć pisania, zaraz studzi ją myśl, że będę się powtarzać.  Stąd rzadko coś nowego się tu pojawia. Choć dzieje się bardzo dużo.

Blog to powinien być punkt wyjścia, jakiś początek, punkt zaczepienia. Tak mi się wydaje. Trudno zachować świeżość spojrzenia na te same sprawy przez długie lata (tu dodatkowo – nieświeżo się robi na myśl, że problemy osób z niepełnosprawnościami są te same od lat, aż boli to, że czytając jakieś publikacje sprzed lat nie zauważamy różnicy…)

Dla mnie blog był na pewno punktem wyjścia do działalności społecznej. Skromnej, wyrywkowej, ale jednak. Angażowałam się w projekty społeczne, konferencje, współpracę z wieloma organizacjami, pisałam, mówiłam. (Obiecuję sobie, że uporządkuję linki do moich publikacji, wypowiedzi. Nazbierało się tego sporo. Nie wiem, czy z racji niezmiennego tematu widać jakąś ewolucję...)

Odkąd pojawiła się inicjatywa Chcemy Całego Życia – a to już rok – sprawy się uporządkowały, choć czasu na pewno nie przybyło 

Organizowaliśmy centrum pod nazwą Chcemy Całego Życia dla Osób z Niepełnosprawnościami i ich Rodzin na ubiegłorocznym Kongresie Kobiet w Poznaniu.

Pomysł kongresowego centrum sprzed roku zrodził się z jakiejś rozmowy przy kawie. Ktoś znajomy znał kogoś z organizatorów, znał mnie, i jeszcze kogoś, i jeszcze, i znamy się jedni z drugimi… I tak to poszło. Po niewątpliwym sukcesie postanowiliśmy działać dalej, ile kto może, w takiej dziedzinie, jaka mu odpowiada. Nawet ja daję radę :) Udało nam się zdobyć sporą rozpoznawalność, puścić w świat trzy petycje, dotyczące trzech różnych, ważnych dla OzN problemów. Działać lokalnie, medialnie, rozmawiać z decydentami. Dużo dobrych rzeczy się zadziało. O wszystkim można przeczytać na stronie. Teraz zapraszamy na kolejny z jubileuszowy Kongres do Łodzi. Rejestrujcie się.  

Sukces naszej inicjatywy: udało się zaprosić osoby protestujące w sejmie! Panel, dotyczący wspierania dorosłych będzie więc wydarzeniem! Przyjedźcie, zobaczcie, posłuchajcie.


Ja się przygotowuję do prowadzenia jeszcze jednego panelu, dotyczącego mego ulubionego tematu – pracy, pracy kobiet, stereotypów na temat, jakież to z natury jesteśmy cieplutkie i opiekuńcze, bez własnych potrzeb… Proszę o kciuki, bo wszystko w biegu.

No i co tu kryć, wszystko to dla pana Piotra. Tylko dla siebie pewnie spokojnie pisałabym jakieś miłe teksty o rozwoju osobistym, tańcu, pasjach, książki kulinarne i takie jakieś tam inne czytadła. Zamiast produkować się na kongresach i po mediach latać. I opowiadać, jak ciężko. Niestety nie ma w tym przesady. Ale na pewno nie kończy się na opisach bezradności. To właśnie jest to COŚ, że warto się angażować!

Pan Piotr…

Jest wyzwaniem. Powodem refleksji, motorem do działania. Silną osobowością, walczącą o swoje prawa. A ja już nieco słabnę w tej naszej codzienności… Nie o wszystkim chce i mogę pisać. Wkrótce kończy się szkoła, jeszcze tylko rok. Znów coś przewartościowuje. Coś być może rodzi nowego. Oby dobrego. Jesteśmy zmęczeni. Walką. Brakiem stabilności. Życiem z dnia na dzień.

Protest, przyjmowany początkowo sceptycznie zmienił się w siłę. Nie daliśmy się podzielić. Pisano o naszych sprawach non stop przez ponad miesiąc na pierwszych stronach. Trzeba dmuchać w tę iskierkę, cokolwiek się w tym naszym dziwnym kraju wydarzy.

Muszę dodać: dziewczyny z warszawskiego strajku kobiet, kiedyś obserwowane z oddalenia, dziś koleżanki, pokazały mi, co to znaczy robić coś ponad podziałami. One pierwsze pomogły protestującym, zapraszały pod sejm, do wspierania protestujących w innych miastach. Widziałam od pierwszej chwili, jak jeden za drugim, szły kręgi na wodzie. Jak przybywało ludzi, wsparcia. Byłam, na ile mogłam. Mogę niewiele, ale choć to niewiele robię. Świat kręci się w kółko :) więc byłam znów tu.

Bardzo to dla mnie mocne doświadczenia. Zwłaszcza w tym momencie zmian osobistych. Nowych wyzwań także zawodowych. Dziś ukazał się taki tekst – autyzm, autyzm, od poniedziałku, od samego rana, autyzm i autyzm… Przyznam, że napracowałam się. Myślałam, że napiszę w „dwa wieczory”, bo przecież wszystko to wiem, znam. Redukowanie, uściślanie materiału zajęło miesiąc. Czytajcie. 

A, i jeszcze koniecznie najważniejsza sprawa w moim blogowaniu – ludzie. Mam kontakt ze wszystkimi, z którymi zaczynaliśmy 11-12 lat temu, u mnie najpierw dwa lata anonimowo. To są przyjaźnie, także wspólne działania, także w Chcemy Całego Życia. Niesamowite, prawda?

Blog zostaje oczywiście. Korzystajcie z bloga, całkiem sporo informacji :)

Czasem pewnie coś wrzucę, ale nie za często.  Pora wychodzić z punktu wyjścia. Najwyższa. Trochę smutno, że trwa to długo, że ta codzienność zżera i wyżera. O nowym adresach i innych planach poinformuję :) Teraz kongres, kongres, kongres… Już za kilka dni.

Do zobaczenia.

Dziękuję.

poniedziałek, 11 czerwca 2018, szczypta_chili

Polecane wpisy

  • CZAS

    Za czął się ostatni dzień listopada. Dorzucam liść jeszcze jeden (suchy? zgniły?) do refleksji listopadowych wpis niżej. Cóż, zamiast smędzić lakonicznie można

  • Smutny listopad

    L istopad owe nastroje, wrzody na d wunastnicy roku oraz okropne poniedziałki uważałam dotąd raczej za wytartą za metaforę niż regułę. Ale nie w tym roku! Co za

  • Trudne zachowania

    C iężkie czasy. P rzyszłość ? J aka? Jak pisać o trudnych zachowaniach, o mrocznych stronach, o tym, że autyzm (w rodzinie) potrafi wywołać bezradność, przypr

Komentarze
2018/06/12 19:56:40
Pani Dorotko :):) Trzymam kciuki za prelekcję na Kongresie- mocno! Bo, któż jak nie Pani !!!
Dziękuję za każde słowo!