Blog > Komentarze do wpisu
Nju

Przychodzą takie momenty, ze człowiek przypomina sobie -- ja bloga mam chyba, bloga pisałam... Mijają takie momenty...

Przychodzi wieczór taki, że jakoś tak spać się nie chce, pracować nie można co wieczór (i w niedziele), książka właśnie przeczytana, lekkie przeziębienie mija, syn śpi. I  w taki wieczór myśli się -- pora na nowy wpis.

Napisz cokolwiek, to znikną reklamy... Pojawiają się programowo dokładnie po 30 dniach niepisania.

Za miesiąc minie 7 lat od pierwszego wpisu tutaj. I mija 9 lat blogowania. Blogowanie zaczęło się z samotności. Samotności niewypowiedzianej bycia samej z problemem autyzmu, szukania bratnich dusz z autystycznej planety.

Nie ma już jej. Nie ma. Autystycznej planety też. Jakoś się połączyły światy.

Jakoś tak dziś właśnie, dzisiejszego wieczora, gdy mija przeziębienie, pora jeszcze za wczesna na spanie, nie ma na karku oddechu terminów goniących. Jakoś tak połaskotała myśl, że jest dobrze. Jest normalnie. Zwyczajnie. Aż strach pisać więcej. Jednak wciąż jeszcze trochę strach głośno chwalić dobry dzień, nawet jak słońce zaszło.

Nie umiem rozkminić (to już pewnie przestarzałe słowo), jak to się dzieje, że mam wokół siebie tak fantastycznych ludzi, którzy robią mnóstwo wspaniałych rzeczy. Nadzwyczajnych. I całkiem zwyczajnych. Niekoniecznie są to rodzice dzieci niepełnosprawnych :) Najważniejsze nie dać się zamknąć w getcie cierpień i pieprzonego narzekania.

Od dwóch czy trzech  tygodni nagradzam siebie za to, że błyskawicznie uwalniam się z zaangażowania w znajomości toksyczne. Jednak to prawda, że są na świecie ludzie, którzy natychmiast znajdują problem na każde rozwiązanie. Jak podsuniesz im po 10 pomysłów na każdy z ich 5 problemów, natychmiast znajdą setkę powodów dla których nie, nie, nie, oni nic zrobić nie mogą. Należy zostawić ich w spokoju. Jak nie Ty, wysłucha ich kto inny -- potrafią tak zrobić, by nie wyjść ze swego oswojonego kręgu starych problemów. A Ty najwyżej dołączysz do tych wszystkich złych ludzi, którzy ich skrzywdzili. W pewnej chwili, słuchając o tych wiecznych krzywdach i nieszczęściach, po prostu pojmujesz, że będziesz następna na liście. Już właściwie jesteś. Bo już wiesz, że dłużej nie wytrzymasz. Bo zaczynasz widzieć, że jesteś potrzebna tylko po to, by dotrzymywać towarzystwa w zamkniętym kręgu nieszczęść, wcale nie po to, by wesprzeć, by razem próbować zrobić krok naprzód czy w górę, by wyjść z dziury czarnej.

Dlatego dziś mam ochotę wycałować ze 100 osób, które są fajne, kochane, wspaniałe, świetne. W których życie nie gaśnie, którzy biorą za swoje życie odpowiedzialność (słowo-klucz), którzy nie dają się w żadnych dziurach zasypać, w gettach zamknąć. Działają. Różne rzeczy robiąc. Zwykłe czasem bardzo. Czasem nadzwyczajne. Próbują. Chcą. Ależ mnie wzięło na uściski! A ja za przytulaniem nie przepadam przecież. Wolę rozmawianie. Ale dziś wyjątek! Taki wieczór, taka noc.

Zmiany na lepsze, wiatr w żagle, szersze wody. Kto chce -- popłynie :) Płyniemy. Żyjemy.

Piotrek jest niesamowity. Idzie naprzód. Bałam się jak zniesie nowe w harmonogramie życiowym. Wyszło na to, że ja stresuję się bardziej niż on, na przykład dojazdami i powrotami bez mamusi, więc, już przestaję. Piotrek daje moc! Robi swoje. Nie boi się życia. On -- autystyczny, z orzeczeniem o niepełnosprawności w stopniu znacznym.

Ciąg dalszy pisania bloga pewnie nastąpi. Ale nie wiem kiedy. Może jutro, może za miesiąc. Pomysły na nowe pisanie są. Nadal te same. Nieuwolnione. Widocznie jeszcze nie czas, by akurat ta żarówka już się wkręciła i zapaliła.

niedziela, 25 września 2016, szczypta_chili

Polecane wpisy

  • Trudne zachowania

    C iężkie czasy. P rzyszłość ? J aka? Jak pisać o trudnych zachowaniach, o mrocznych stronach, o tym, że autyzm (w rodzinie) potrafi wywołać bezradność, przypr

  • „Tylko w mojej głowie” (Pozdrawiając każdą panią Lovelace...)

    Dałam się wciągnąć od pierwszego rozdziału, od pierwszej strony w świat słów i myśli bohaterki powieści. Zgodnie z tym, co sugeruje tytuł – z amkniętych

  • Dla całego życia

    A gdyby tak znów zacząć pisać bloga? Tematy się jednak nie wyczerpały. Właśnie się zorientowałam, że o tym pisałam tu już z 5 lat temu... To "szaleństwo" jest

Komentarze
2016/10/01 19:27:15
Pani Dorotko, juz od 1,5 roku czytam ten blog i czekalam wlasnie na taki wpis,az sie poplakalam. Nalezy wkrecic ta zarowke na stale i zapalic swiatlo! :) Po deszczu zawsze wychodzi slonce i tecza to juz ten zasluzony czas.
-
2016/10/02 22:22:38
Więc niech już będzie to słońce :) Dziękuję!