Blog > Komentarze do wpisu
Drzwi, czyli rola rodzica

– Świetnie sobie dziecko poradziło! – słyszę dziś za plecami na przystanku. Dziecko, które samo wysiadło z autobusu, to kobieta mniej więcej w moim wieku. Mama trzyma ją za rękę.

„Dziś na spacerze Jaś nazbierał kwiatków” – czytam gdzieś tam na fb i na zdjęciu widzę faceta z brodą. Oto nasz mały łobuziak.

Starszemu panu o kulach spada torba.

– Piotrek, pomóż, podnieś – pierwsza reakcja. Piotrek ani drgnie. I jeszcze burczy coś pod nosem. Jestem na niego zła. Moja wina, że tak się zachował?

Uczę, uczę, uczy się w szkole, na terapii zachowań pożądanych, prospołecznych, oczywistych. Wymagam. Ale ostatnio jakby całkowicie zapomniał o co najmniej tej jednej z nich: spadło – trzeba podnieść. Sypią się zakupy, które Piotr niedokładnie pakuje do torby. Piotr ani drgnie. Płakać mi się chce. Czasem chce mi się też wrzeszczeć, na przykład w domu, gdy widzę, że bateria w kuchni do wymiany, że półkę trzeba powiesić, że okna znów brudne i wiem, że on w niczym nie pomoże, nie obgadamy, jak poradzić sobie z naprawami, wydatkami, że w świecie z takimi decyzjami kompletnie go nie ma.

Mimo, że Piotr przecież wiele robi. Potrafi. Pamięta. Uczy się. Taaaak – trzeba nieustannie przypominać, trenować, czasem rodzic zdaje się o tym zapominać, bo już było dobrze...

Piotrek ma ostatnio nieco trudniejszy czas. Właśnie jakby się pogubił. Jakby częściej się wyłączał z rzeczywistości. Takie sytuacje zwykle prowadziły krok dalej w jego rozwoju. On chyba zaczyna zauważać, że jest dorosły. Przecież ciągle mu to mówię. Przecież ciągle mu mówię: sam decyduj, ty wiesz lepiej, to twoja sprawa. Dorosły może i powinien więcej. Chyba właśnie sprawdza, ile naprawdę może. Moja wina? No, jasne! Jakże prościej byłoby trzymać za rączkę. Faceta z brodą.

Facet ostatnio zaczął sam przechodzić przez jezdnię, nie tylko na światłach (czegoś się nauczył, coś zapomniał – pułapki autyzmu?). Piotrek jest fajny. Pogodny. Sympatyczny. Gdzie się nie ruszy, „lajki” zdobywa. Ja coraz częściej widzę go za 10-20 lat…

– Z drogi! – krzyczy energiczny starszy pan na rowerze. Mężczyzna na drodze zatrzymuje się, stawia kijki do nordic walking. – Krzysiu, tyle razy ci mówiłam, żebyś nie szedł środkiem. Z prawej trzeba iść – cichy głos siwej, drobnej kobiety. Krzysio ma ze 40 lat. Spory chłop z niego.

Mama Piotrka też tyle razy Piotrkowi mówiła podobne rzeczy. Mama Piotrka w pierwszej chwili myśli, że panu na rowerze należy się porządna reprymenda. Ale kto po tylu latach ma na to siłę? Bardzo wielu, także porządnym i miłym ludziom, jakoś kompletnie nie przychodzi do głowy, że mogą spotkać na drodze Krzysiów, idących środkiem. Z mamą, która tak wiele już powiedziała, która wciąż drepcze na tylnej straży. Na zwykłym spacerze po okolicy tylu ich dziś spotkaliśmy.

W Klubokawiarni "Życie jest fajne" Piotr sam zamawia herbatę i coś do niej – kolejny raz wybiera sernik, którego dotąd nie jadał, nie lubił. Widocznie ten jest jakiś wyjątkowy. Dorosły Piotr świadomie przecież składa zamówienie. Trochę uważności ze strony obsługi i klienta, i klient płaci, zajmuje miejsce. Staram się być jak najdalej. Nikt się na mnie nie gapi, nie oczekuje, że przybiegnę, przetłumaczę. Uff, co ulga.

Piotr mówi niewyraźnie i ekspedientka się denerwuje. Moja wina? Albo, że za ciepło ubrany? Że za lekko? Że włosy mu sterczą? Że starszemu panu nie pomógł? Mnie pytają, jakiej Piotr słucha muzyki albo co lubi robić. Albo, gdzie go boli. Odsyłam do pierwszej instancji. Niech się wypulta mową swą, którą naprawdę da się zrozumieć.

 

Na czym polega rola rodzica?

Na tym zdjęciu go nie ma. Tylko końcówki palców na obiektywie. Po obu stronach drogi. Piotr na mnie czeka. Poprosiłam o to. Był już bardzo daleko.

Od kilku lat Piotr sam wychodzi do szkolnego busa. Zwykle żegnałam go przy drzwiach, które zamykałam, gdy wyszedł. Ostatnio zapominam o tym, z głębi mieszkania mówię: Cześć, Piotrek, do zobaczenia. Gdy wychodzę do przedpokoju, widzę, że drzwi są otwarte. Piotrek tak je zostawia. Ten sam, który upierdliwie domknie każdą szafeczkę, dosunie każdą szufladę, pięć razy sprawdzi, czy domknął łazienkę albo swój pokój.

Tak je zostawia.

 Ale z czasem nauczy się zamykać także te drzwi.

 *****

Jeśli ktoś pomyślał, że blog reklamuje Klubokawiarnię, nie będę zaprzeczać :) To jedno z nielicznych miejsc, gdzie dorośli z autyzmem mogą się poczuć, jak dorośli. Tak, że rodzicom czasem tchu brakuje z wrażenie. Nie ośrodek, nie szkoła, nie żadna specjalistyczna placówka. Ot, takie fajne miejsce przy ruchliwej, warszawskiej ulicy. 

poniedziałek, 02 maja 2016, szczypta_chili

Polecane wpisy

  • Trudne zachowania

    C iężkie czasy. P rzyszłość ? J aka? Jak pisać o trudnych zachowaniach, o mrocznych stronach, o tym, że autyzm (w rodzinie) potrafi wywołać bezradność, przypr

  • „Tylko w mojej głowie” (Pozdrawiając każdą panią Lovelace...)

    Dałam się wciągnąć od pierwszego rozdziału, od pierwszej strony w świat słów i myśli bohaterki powieści. Zgodnie z tym, co sugeruje tytuł – z amkniętych

  • Dla całego życia

    A gdyby tak znów zacząć pisać bloga? Tematy się jednak nie wyczerpały. Właśnie się zorientowałam, że o tym pisałam tu już z 5 lat temu... To "szaleństwo" jest

Komentarze
2016/05/12 15:28:12
W lipcu będę w Wawie. Duży oragnie wziąć udział w pewnym dwudniowym evencie. Klubokawiarnia jest na mojej liście "do odwiedzenia". Liczę na to, że uda się nam spotkać!