Blog > Komentarze do wpisu
Ot, tak ze strachu

Dziś wieczorem odpoczywam. Cokolwiek to znaczy. Taki wieczór się trafił, gdy można spokojnie usiąść na kanapie. Pomyśleć. O życiu. Dalszym. "Maleństwo" w tym tygodniu jakieś bardziej pogodne, chwilami wręcz ciche. W takich chwilach, jak był młodszy zaraz, pełna obaw, sprawdzałam czy nie chory. Zwłaszcza wtedy, gdy miałam pracę w pracy, czyli na etacie. Teraz dałam spokój. Za to temat nadopiekuńczości rodziców ON nie daje mi spokoju. Też czasem poprawiam szaliczek i biję się za to łapkach. Jakoś strasznie mi sobie wyobrażać, że dom i rodzice, albo tylko jeden rodzic -- "sławna" matka niepełnosprawnego dziecka ma temu dziecku wystarczyć za cały świat. I tak się o dziecko boi, że go nie odda nikomu np. żadnej organizacji pozarządowej, by tam jakiś terapeuta czy ktoś się nim zajął. Na pewno nie umie. Myślę więc o samodzielności zależnych. Bardzo to już nudne, wiem, no, cóż life is... Koniec szkoły bliski. Nie wiem, ile ja jeszcze pożyję. Widziałam w internecie taką stronę, gdzie można policzyć, ale mi się nie chciało. W internecie jest wszystko i wszyscy na mnie patrzą. Przeczytałam (wreszcie i to jednym tchem!) taką książkę "Internet. Czas się bać", to wiem. 

A koniec transportu do szkoły jeszcze bliższy, ha, ha -- dygresja taka, bo byłam dziś w urzędzie, czyli dzień jak co dzień, jutro muszę wpaść do drugiego, bo dziś potrzebne okienko było nieczynne. Uśmiałam bardzo, uświadamiając sobie, że z dwóch dokumentów o tej samej nazwie jeden został dziś szczęśliwie odebrany, a drugiego wydać nie chcą, bo luka prawna jest. Odebrany papier wydała placówka, która o jego gotowości zawiadomiła mnie SMSem i to wcale nie z automatu, tylko napisanym ręką człowieka! Noż, o mało z łóżka nie spadłam! Bo wiadomość przyszła rankiem. 

Boję się, jak ja się z tym wszystkim wyrobię. Z tym wszystkim wszystkim. Resztę wieczoru spędzę chyba na spisaniu rzeczy do zrobienia, bo znów mi się coś pomieszało i byłam pewna, że dziś, a raczej wczoraj był wtorek. I oto się skończył niewtorek, noc zapadła. Ciemno i straszno. Może obejrzę jakiś straszny film? A może wezmę się za biografię Beksińskich? Straszy mnie z półki czerwonym grzbietem. Wśród rzeczy do spisania są pomysły, dobre pomysły, na przykład na to, by pisać o różnych innych rzeczach niż. Nie wiem, czy umiem odpoczywać. Chyba pierwszy raz od dawna mam poczucie, że dam radę sobie przypomnieć, jak to się robi. O takim fajnym odpoczynku mówię, nie o żadnym wytchnieniowym padzie na twarz, czasem zapłakaną ze strachu co dalej i kiedy to się skończy. Do jutra!(?)   

czwartek, 15 maja 2014, szczypta_chili

Polecane wpisy

  • Z kroniki codzienności. O życiu.

    Już dawno dopadło mnie coś, co przydarza się chyba wszystkim blogującym rodzicom. W pewnym momencie ma się obawy, co właściwie pisać, jak pisać o własnym dzieck

  • Protest song

    O d środy, 18 kwietnia w sejmie trwa kolejny protest rodziców osób niepełnosprawnych (RON). Poprzedni zakończył się podwyższeniem świadczenia pielęgnacyjnego.

  • CZAS

    Za czął się ostatni dzień listopada. Dorzucam liść jeszcze jeden (suchy? zgniły?) do refleksji listopadowych wpis niżej. Cóż, zamiast smędzić lakonicznie można

Komentarze
2014/05/18 13:11:56
Ciągle żyje w strachu że ktoś skrzywdzi Oskara a ja nie będe w stanie go obronić