Blog > Komentarze do wpisu
Etat w cyrku

Może by tak pociągnąć smutne tematy?

Dawno nie było. Przynajmniej nie tutaj. Taki oto zbiór danych, żebym nie zapomniała i mogła sobie ułożyć w głowie parę spraw. Jak kronika to kronika. Albo też dziennik z życia autystycznych.PL

Od ponad miesiąca czekam na decyzję w sprawie SUO. Nowy rok, nowy przetarg, kolejny raz trzeba było złożyć wniosek, zwierzyć się pracownikowi socjalnemu etc. Dopominałam się o ten "extrabonus", który w zasadzie powinien odpowiadać na zapotrzebowanie na asystenta dla osoby niepełnosprawnej, bo myślałam pragmatycznie i rozwojowo, że pozwoli mi to wrócić na etat. Terapia indywidualna jest ciągle ograniczana. Od stycznia znów parę godzin mniej w miesiącu, a od wiosny kto wie...  Prawda jest taka, że dopóki to asystenci SUO nie będą na etatach, nie ma co liczyć na ciągłość tej usługi, na zaspokojenie potrzeb (ta sama osoba, te same terminy). SUO to sposób na dorabianie i przechowalnia w trakcie szukania lepszej roboty. Chyba jestem niekumata, bo nie wiem, po co koszty pośrednictwa, przetargi i cały ten bałagan, zamiast bezpośredniego zatrudnienia w OPS.

Czekamy więc decyzję. Nie wiem, kogo przyślą, na ile wycenią, czy w ogóle się załapiemy. Jak to się przekłada na mój etat? Och, sorry pracodawco, na razie mogę tylko w niektóre dni, a potem..., o k...a! potem przecież ferie są, to nie wiem, jak będzie. Sorry. A na wakacjach to poproszę o podwójną pensję, bo jedna nie starczy na opiekę. Raz zapłaciłam równowartość pensji za miesiąc (niecały nawet) świetlicy terapeutycznej 10.00-15.00 z terapią popołudniową -- bo niby co miałam zrobić? A wakacje trwają dwa miesiące. Od dwóch lat wyłącznie na mojej głowie. W temacie "opiekun ON" -- nie wiem, dlaczego nie można byłoby dać rodzicom po prostu ubezpieczenia zdrowotnego, a potem każdy mógłby decydować -- dorobić,wziąć zasiłek, cały albo częściowy, jakby były takie możliwości, przecież są różne sytuacje. No i jakieś zabezpieczenie w ZUS. Dostałam oczywiście kopertę z wyliczeniem emerytury, nawet się specjalnie nie załamałam, bo byłam już załamana czym innym. Ostatnio znów rozpytywałam w temacie "praca rodzica ON", jakbym liczyła na cud, ale cudu nie ma. Zebrana wiedza nie nadaje się do cytowania na blogu. No, i jeszcze jak masz pracę, to masz dni wolne (zwykle są to weekendy), i urlop przysługuje... Miałam taki rok, że miałam etat, ale nie miałam wolnych weekendów, urlopu. Za powtórkę dziękuje. Właśnie się zbieram. Bo nie jestem już tą samą osobą. Nie po czymś takim.

Co ma rodzic ON? Świadczenie pielęgnacyjne 620 zł, gdy zrezygnuje z pracy. Można też się zarejestrować jako osoba bezrobotna i wyrejestrować na chwilę, gdy trafi się zlecenie warte wyrejestrowania i utraty ubezpieczenia, i tego kieszonkowego, co płacą. Mam niepełnosprawnego syna. Mam etat w cyrku. Tylko gdzie się podziała pensja?

Coś jeszcze? Może o liczeniu dochodu rodziny. Tyle już lat, a wciąż mnie zdumiewa fakt, że alimenty na P. są rąbane równo na pół. Połowa dla mnie. Sąd -- władza państwowa, zasądza je synowi, a inna państwowa instytucja ma to centralnie gdzieś i legalnie połowę mu zabiera. Bywało, jest, że mam mniejsze dochody, ale po przerąbaniu i tak zawsze wychodzi za dużo. Na przykład na dopłatę do mieszkania. Negocjacji nie ma. Jaka chytra ta polityka społeczna. Ja bym tak nie umiała... Może jednak nie nadaję się do cyrku.

Ale tak od SUO do SUO -- ostatnio wyliczyli mniej niż ustawa przewiduje. Podjęli jakieś specjalne decyzje. Więc chyba można. Ja już nic nie rozumiem, ale to było miłe. Nadal jednak nie wiem, jak będzie w tym roku. Sorry, ewentualny pracodawco. Coś wymyślę, skoro już powstałam z martwych, z nowym rokiem. The Walking Dead może obejrzę, podobno niezłe. Pomysły są. Najgorszy jest cyrk wokół... I zmęczenie, i kondycja już nie ta. Tyle lat woltyżerki, akrobacji i chodzenia po linie.

Aaa, i jeszcze jedno -- nie ma czegoś takiego jak alimenty na konkretny cel, na to jest darowizna. Alimenty są dla konkretnej osoby, uwzględniają jej potrzeby oraz możliwości płacącego. Każda osoba po pierwsze musi mieć zaspokojone podstawowe potrzeby. W pierwszej kolejności dostanie jedzenie i ubranie, buty na zimę, prąd i dach nad głową. Koniec. Kropka. Nie ma tematu.

Z resztą potrzeb typu terapia trzeba się nieraz niestety gimnastykować, zwłaszcza, gdy osoba skończyła 18 lat (p. wpis poniżej).

Więc znów pozwolę sobie wrzucić ten link -- zbieramy na terapię. I na terapię wydajemy.

Pomyślcie o autystycznych w PL --  bez 1 procenta mają przerąbane, bo "choroby" po nich nie widać, a mają ten wredny autyzm przez 24 na dobę. Bez urlopu.  

czwartek, 23 stycznia 2014, szczypta_chili

Polecane wpisy

Komentarze
2014/01/23 18:22:05
Szczypta chili, hmm nie szczypta z Ciebie wychodzi, ale realia, które gdzieś w ostatnim czasie "medialnie" ogólnie zaginęły..... idiotyczne przepisy wiele utrudniają, ale urzędnicy na górze mają, to w nosie... ich nie dotyczy ciągle przerywanie opieki, terapii i ewentualnej cierpliwości pracodawcy względem urlopu i wynagrodzenia... ich interesuje zasadność terapii i ciągłe ozdrawianie autystów...
-
2014/01/25 00:13:08
aaniola -- media mówią coraz więcej, ale fakt, że nie o wszystkich realiach; rzadko mówią, że jak się czegoś sensownego nie zrobi w kwestii osób zależnych i ich rodzin to normalnie zagłada... koszty utrzymania tego towarzystwa zadziamgają budżet. Ale zobaczymy. Może będą zrzucać ze skał albo topić? Może jednak nie za naszej kadencji...