Blog > Komentarze do wpisu
Ch-cee cia-to

Mówienie idzie do przodu. Pan terapeuta, pojawiwszy się w maju, zmieniając panią A., główny nacisk położył na mowę. Ćwiczyliśmy zatem cierpliwie wymawianie liter, sylab. Sylaby się odwracały np. zaraz po ta było at. Było ćwiczenie jednej spółgłoski we wszelkich kombinacjach np. wa, wo, wu, we... Potem przyszła pora na modulację głosu -- uczenie, że można wymawiać coś głośniej lub ciszej, dłużej lub krócej. Tu się Piotr zacinał, bo wcześniej wyrzucał sylaby jak karabinu maszynowego, trach, trach, w jednej tonacji. Dalej szło jeszcze trudniejsze: nie mówić tylko poruszać ustami. Niemówiący autysta, którego urodziłam, ma niestety okropną tendencję do zawieszania głosu w powietrzu. Nauczenie go trwania w ciszy było wyzwaniem, ale poszło. Ćwiczenia mowy szły, bo Piotr sam się tego domagał i nie trzeba do tego sprzętu, pomocy, ani specjalnego miejsca. Ćwiczyliśmy w autobusie, na spacerze, w domowej krzątaninie, traktując to jak zabawę, sposób na kontakt.

I wreszcie widać po co to było. Piotr zaczyna (prawie) sam składać słowne komunikaty, pierwsze, najprostsze zdania. Na razie w napięciu cedzi po-je-dyn-cze sy-la-by. Trzeba go w tym wspierać, nie reagując na yyyyy plus obrazek, na automatyzmy słowne, czyli słówka, które sam sobie wymyślił i forsował latami. Dozwolone są podpowiedzi: dobrze jak zadziała sam ruch warg, czasem trzeba jednak wypowiedzieć słowo lub sylabę.

Słowem trzymamy się zasady: mówisz, masz.

Nie chcesz mówić? Więc twoja prośba pa, pa. (Tyle to kosztowało czasu i kasy, że masz gadać dzieciaku!) 

Wczoraj dziecię powiedziało: ch-ce  cia-to. Najpierw była cia-to, do ch-ce dochodziliśmy stopniowo. Przy wsparciu Ani z kręconymi włosami, która przynajmniej raz  w tygodniu zawozi Piotra na terapię i  ćwiczy z nim dzielnie. Dobra robota, Aniu.

Pan terapeuta, odpukać, to skarb prawdziwy -- dużo wypytuje, dużo podpowiada. Do terapeutów mamy szczęście. Pani A. też dużo, dużo zrobiła. 

Dziś podsumowaliśmy:

Piotr więcej pracuje samodzielnie, coraz lepiej idzie mu wyszukiwanie sobie zajęć, na którym może się skupić

mowa ruszyła

 w dobrych momentach używa zwrotów grzecznościowych

potrafi czekać, być cicho dłuższą chwilę

coraz lepiej radzi sobie ze strukturalizacją czasu

nadal ma ogromną chęć do pracy

Pan terapeuta mówi mądre rzeczy, które są mi bliskie i zrozumiałe, pod którymi sama się podpisuję np. :

aby uzyskać efekty, potrzebna jest żelazna konsekwencja w postępowaniu z Piotrem w całym jego środowisku terapeutycznym

nie można przestymulować dziecka w żadnej dziedzinie, ważne jest zachowanie proporcji (czyt. ciągłe dostosowywanie tych proporcji do potrzeb)

nie warto rzucać się na nowinki terapeutyczne (co w sytuacji, gdy w zasadzie każda terapia jest alternatywna bywa trudne)

nie wiemy, w jakich warunkach będzie kiedyś (po nas...) żyło nasze dziecko, więc należy go uczyć czynności, które robią "normalni" ludzie.

Przy tym punkcie zgadało się o dietach i częstym u autystów odmawianiu jedzenia jakiegoś pokarmu (nie ten kolor, konsystencja itp.) --  trzeba zrobić, co się da, by dzieciak jadł normalnie, bo zbyt rygorystyczna, nieudokumentowana dieta znów spycha go do mniejszości, gdy jego, naszym zadaniem jest dołączenie do większości. (o dietach niebawem, bo nazbierało się)

Idę upiec cia-to, bo obiecałam, a wczoraj nie dałam rady. Jest 1.23? Nic nie szkodzi, ostatnio znów weszłam w strefę zombies. Nasza jest noc.

czwartek, 26 listopada 2009, szczypta_chili

Polecane wpisy

  • Z kroniki codzienności. O życiu.

    Już dawno dopadło mnie coś, co przydarza się chyba wszystkim blogującym rodzicom. W pewnym momencie ma się obawy, co właściwie pisać, jak pisać o własnym dzieck

  • Protest song

    O d środy, 18 kwietnia w sejmie trwa kolejny protest rodziców osób niepełnosprawnych (RON). Poprzedni zakończył się podwyższeniem świadczenia pielęgnacyjnego.

  • CZAS

    Za czął się ostatni dzień listopada. Dorzucam liść jeszcze jeden (suchy? zgniły?) do refleksji listopadowych wpis niżej. Cóż, zamiast smędzić lakonicznie można

Komentarze
2009/11/26 08:15:53
Zadziwiająca jest ta chęć Piotrka do zdobywania nowych umiejętności.
To naprawdę dobrze rokuje.
Ciasto się udało :-) ?
-
2009/11/26 08:39:32
na blogu u Jędrka są filmiki jak on ciężko pracuje żeby mówić... podziwiam te Wasze dzieciaki:) są wielkie!!! (deszczowy-chlopiec.blog.pl)
-
2009/11/26 09:47:00
A jakie ciasto upiekłaś? Jak w ogóle można upiec ciasto bezglutenowo-bezcukrowo-bezmleczne???
-
2009/11/26 13:06:22
Witam,
jestem mamą 3,5 letniej autystycznej dziewczynki (z tych wysokofunkcjonujących). U mnie też ostatnio zaczęło sprawdzać się bardziej radykalne podejście - mówisz i masz. Chyba czasem zapominamy, że te dzieci mogą troszkę więcej niż nam się wydaje. A my, rodzice, przyzwyczajeni do tego, że mamy dziecko "specjalne", za szybko ulegamy. U mnie zaczęło się od wysypywania klocków z pudełka. Princessa oczywiście chciała, żebym je włożyła spowrotem (tylko po to, żeby je za chwilkę znów ślicznie wyciągnąć. Najpierw krzyczała - więc leciałam i sru klocuszki jak robocik. Potem nauczyłam ją, żeby przychodziła jak coś chce (nie reagowałam dopóki nie przyszła). Przyszła - ja szłam chować klocki. Potem etap chwytania i ciągnięcia za rękę, a teraz mówi "mama chodź".

Życzę powodzenia
zapraszam do siebie:
www.autystyczna-mama.bloog.pl
-
2009/12/22 11:35:50
O, cieszę się, że wypad się udał :) Teraz tylko Święta... Z tej okazji, życzę Wam, wg mnie najważniejszego - zdrowia!